Dodano 10 lat temu

„Preclowe” powitanie wiosny…

(Brak opinii)

Do takich imprez należy z pewnością liczące sobie już kilkanaście lat (a może bardziej – zim) Topienie Burej Suki Zimy organizowane w Granicy koło Kampinosu, tuż przy wejściu do Kampinoskiego Parku Narodowego.

Jako że termin imprezy jest wszystkim znany (zawsze pierwsza sobota kalendarzowej wiosny), a chęć do spotkania po zimie wielka, nie trzeba nawet specjalnie nikogo zapraszać… Na polanie, wokół ogniska, parkowały od rana liczne motocykle wszelkiej maści, od krosówek po przecinaki i choppery. Było tych sprzętów na tyle dużo, że zamiast je liczyć, lepiej było poświęcić ten czas na powitania i pogawędki z równie licznymi, długo nie widzianymi znajomymi, tym bardziej, że wielu z nich ciężko ostatnio spotkać gdziekolwiek indziej. Nic dziwnego, że „zajęcia w podgrupach” odbywały się na niemal każdym kroku, a tematów do pogadania nie brakowało.

O tym, że pl.rec.motocykle nie zamarło i wciąż się zmienia świadczyła też duża grupa nowych osób oraz tabuny dzieci. Chyba jedynie dzięki nim średnia wieku uczestników niewiele się zmieniła przez te lata.

W związku z tym, że całe to towarzystwo nie zebrało się wyłącznie dla przyjemności, około 13-tej Główny Sprawca Zamieszania – Piotrek, zawiązał pętelkę na szyi, jak zwykle nieurodziwej, kukle (znienawidzonej zimie) i przymocował ją do motocykla. Było to sygnałem do rozpoczęcia części kulminacyjnej.

Po ostrym przeciągnięciu asfaltem i poboczem Suka Zima dotarła na miejsce kaźni i zgodnie z wieloletnim rytuałem została podpalona i utopiona. Płonęła pięknie i niech sobie spłynie jak najdalej.

Korzystając z rewelacyjnej tego dnia pogody, część uczestników po utopieniu Zimy postanowiła wyruszyć na objazd okolicy. Inni powrócili na polankę do ogniska na wiosenną kiełbasę i pogaduchy, a ci, których gonił czas i obowiązki, rozjechali się do domów… We wszystkich pozostało wspomnienie kolejnego udanego spotkania i nadzieja na dobry rozpoczynający się sezon. Za rok utopimy kolejną Burą Sukę Zimę…

Dodaj komentarz