Dodano 11 lat temu

Moto w Tajlandii – odjazdowo

(Brak opinii)

Postanowiłem wybrać się na dziko. Kupiłem tylko bilety lotnicze. To sprawiło, że byłem uzależniony od lokalnej komunikacji. Niełatwo było przestawić się mentalnie.

Pierwsze wrażenie niesamowite – na lotnisku pełno bardzo kolorowych taksówek, kolory przedziwne, a ich zestawienie wyjątkowe. Nie było mercedesów i innych aut europejskich do których przywykliśmy na co dzień – tylko Toyoty Corolle.

Na pierwszy ogień wziąłem Bangkok, który słynie z Tuk-Tuków – tani lokalny transport. Zadaszony trójkołowiec przerobiony z motocykla z przednia szybą i kanapą. Tuk-Tuk czasem potrafił przewieść 4 pasażerów, a czasem przeróżne towary. Podobno nazwa tego pojazdu wzięła się z głośnej pracy silnika i charakterystycznego odgłosu. Tuk-Tuki oferują bardzo przydatny przewiew w tym klimacie i o wiele lepszy od zamkniętej puszki z klimą – przynajmniej dla mnie motocyklisty. Jest to, jak się okazuje, tańszy i szybszy transport od klasycznej taksówki.

 

Aby radzić na zatłoczonych ulicach 10 milionowego miasta najlepiej jeździć skuterem lub lekkim motocyklem. Oczywiście widziałem i ciężkie sprzęty, choppery i ścigacze ale raczej w kurortach w wypożyczalniach, niż na ulicach.

 

Cen nawet nie sprawdzałem, bo nie widziałem siebie na czymś mocnym co zapewne mocno się gotuje ( w cieniu ponad 37 stopni) w ciągłych korkach, a do tego przy mocno ograniczonej przestrzeni wielkomiejskiego lewostronnego ruchu. Czy wyobrażasz sobie miasto, które zamieszkuje ponad ¼ mieszkańców całego naszego kraju nad Wisłą?

 

Do zwiedzania Ko Puket wybrałem skuter. Koszt wynajęcia na cały dzień to około 25zł + paliwo.

 

Wielkim kłopotem okazała się odległa lokalizacja stacji paliw (według mapy)… ale po wnikliwym rozpoznaniu okazało się, że tajemnicze mini wózki z żółtymi parasolami to turystyczne stacje benzynowe – mają zestaw jednolitrowych szklanych butelek z oktanami (cena za litr- coś około 5 zł).

 

Podobno w Tajlandii można jeździć bez kasku, jednak ze względu na swą fryzurę postanowiłem, że nie będę ryzykował udaru w mocnym słońcu daleko od domu. Przeważnie wszyscy mają ochronę na głowie, a w Bangkoku czasem nawet na twarzy (maski przed kurzem i smogiem).

 

Testując różne środki lokomocji okazało się, że skuter, to dobre rozwiązanie na zapoznanie się z przytulnymi plażami w urokliwych miejscach. Czasem tylko czułem w nogach ilość stopni dzielących parking od plaży.

 

Dużo pojazdów użytkowych zbudowanych na bazie motocykli (odpowiednik polskiego Junaka lub WSK ciągnącego wóz drabiniasty w Bieszczadach) pełniło rolę mobilnych straganów. To po prostu przejaw ludzkiej inwencji twórczej i dostosowania funkcjonalności pojazdów do oczekiwań właścicieli.

 

Do napędu długich łodzi rodem z filmów o agencie 007 miejscowi używają zwyczajnych silników samochodowych. Czasem spotykało się wyjątkowe i tuningowane sześciocylindrowe potężne silniki.

 

Jeśli chodzi o auta, to pick-upów jest więcej od terenówek… i czekając na lotnisku na samolot powrotny wymyśliłem dlaczego… zapewne dlatego, że na pace można przewieść więcej pasażerów  🙂

 

Do zobaczenia na trasie 🙂 – Jarek H.

Dodaj komentarz