Już pierwsze dni nadsyłania zgłoszeń do Platinum Yamaha Street Experience pokazały, jak bardzo brakuje imprez dla motocyklistów w naszym kraju. Do zamknięcia zapisów liczba chętnych przeszło dwukrotnie przekroczyła wolne miejsca, a o każde z nich toczył się bój. Okazja do pojeżdżenia po profesjonalnym torze wyścigowym całkiem za darmo w Polsce się nie zdarza, więc ostatecznie stanęło na 230 uczestnikach.

Pierwsza rejestracja osób, które dostały się na listę, ruszyła w niedzielę, 12. czerwca, w położonym nieopodal toru słynnym hotelu Orange. Wielu motocyklistów, idąc za naszą radą,  przyjechało zarejestrować się dzień wcześniej. Dzięki temu formalności szły sprawnie, a my mieliśmy jeszcze trochę czasu na bliższe poznanie się z uczestnikami. Byli stali klienci dealerów Yamahy, przedstawiciele XJR Clubu i Forum R1, właściciele motocykli naked, z owiewkami, a nawet cruiserów wszelkich marek. Amatorzy i osoby, które już wcześniej amatorsko jeździły po torze. Te, które kręciły czas poniżej 2 minut, zapisywaliśmy do grupy A, pozostałych – do początkującej B, którą dowodzili dzielni instruktorzy, jak Jacek Molik i Artur Wajda, oraz zawodnicy motocyklowych mistrzostw Polski Adam Badziak, Mateusz Korobacz i Adrian Pasek.

W nocy z niedzieli na poniedziałek na poznańskim paddocku wyrosło miasteczko motocyklowe, w którym znalazł się specjalny namiot przeznaczony na jednoślady, drugi cateringowy dla wszystkich uczestników, do tego biuro organizatora, serwis motocyklowy obsługiwany przez POLand PoSITION, sklepik prowadzony przed szczecińskiego dealera Moto46, a nawet sekcja Jazd Turystycznych połączona z parkiem testowych motocykli i maksi skuterów Yamaha.

Od świtu na torze prowadziliśmy dalszą rejestrację i kontrolę techniczną motocykli. Zbyt głośne wydechy musiały przyodziać silencery, a obluzowane łańcuchy zostać naciągnięte. Po godzinie 10 wszyscy spotkaliśmy się w głównym namiocie na szkoleniu teoretycznym z zasad jazdy po torze. Po pół godzinie czerwona flaga po raz pierwszy poszła w dół. Ruszyli! Podczas 20-minutowych sesji najszybsi mogli przejechać nawet 10 okrążeń. Te wystarczyły, by pokazać kto ma, a komu brakuje kondycji. Dodatkową atrakcją była możliwość mierzenia indywidualnych czasów przejazdu. Każdy chciał wykręci  „życiówkę”.

W przerwie kilku szczęśliwców miało okazję wziąć udział w co-drivie z Michałem Bębenkiem jego rajdowym samochodem. Zwycięzców jazd losowała Beata Sadowska, fanka Aeroxa i już niedługo motocyklistka z kategorią A! Na paddocku Beata wypróbowała prototypowy skuter elektryczny Yamaha EC-03. Mały elektryk wpadł też w oko Agnieszce Szulim, która chwilę później przesiadała się na cięższy motocykl, i Krzysztofowi Hołowczycowi.

  Na wieczornym paddock party to właśnie Krzysztof wraz z Przemkiem Saletą losowali szczęśliwe numerki, a ich właściciele odbierali upominki od Orlen Oil i Yamahy. Był też pokaz stunterski Adriana „Pasia” Paska, kolacja i koncert na żywo grupy „Bikers Lovers”, który zagrał znane covery. Zabawa, zabawą, ale rano trzeba wstać!

  We wtorek jazdy ruszyły już o godzinie 9. Idealna pogoda sprawiła, że nikt nie ociągał się z dotarciem na tor, co więcej – większość była gotowa sporo przed czasem. Jeszcze tylko kontrola trzeźwości i kolejna grupa kierujących opanowała tor na 20 minut. Platinum Yamaha Street Experience zwieńczyła uroczysta parada z udziałem wszystkich uczestników, którzy dumnie prezentowali się na Torze Poznań.

Dodaj komentarz