Wyróżnione
Dodano 2 miesiące temu

25 lat Jajcarni u x.Maślaka…

(1 opinia)

Trudno w to uwierzyć, ale w tym roku 14 kwietnia, to już 25 raz na zawołanie księdza Krzysztofa, znanego w środowisku motocyklowym, jako Maślak, motocykliści spotkali się, aby rozpocząć sezon mszą i błogosławieństwem motocykli.

Jajcarnia, to impreza z bogatą, i pewnie trochę pokręconą, historią. Swoją nazwę zawdzięcza pierwszemu pomysłowi Maślaka, aby połączyć błogosławieństwo motocyklistów na rozpoczynający się sezon, z wielkanocną święconką. Ksiądz Krzysztof był wówczas jednym z nielicznych motocyklistów w sutannie ujawniających się w „środowisku”. Co więcej, nie tylko się ujawniał, ale też roztaczał wokół siebie mnóstwo pozytywnej energii i przyciągał do siebie motocyklistów zarówno w kontaktach bezpośrednich, jak w internecie, przez grupę pl.rec.motocykle.

Termin Jajcarni został zmieniony tak, aby mogli w niej uczestniczyć również motocykliści z odległych miejsc (która żona wypuści męża z domu ze święconką na całą Wielką Sobotę, gdy trzeba jeszcze dom przed Świętami ogarniać?). Tradycyjnym terminem stała się niedziela Laetare przypadająca w połowie Wielkiego Postu. Czasem jest to bardzo ryzykowny pogodowo termin i nie każdy gotów jest już wtedy siadać na motocykl, więc zdarza się, że, jak w tym sezonie, Jajcarnię przenosi się na termin poświąteczny.

Jak wspomniałem wyżej, impreza przetrwała, pomimo wielu przeszkód napotkanych przez lata. Maślak, „zwyczajem” katolickich księży, kilkukrotnie zmieniał w tym czasie przydział, ciągnąc za sobą Jajcarnię od Sopotu, przez Gdańsk do Sobowidza na pograniczu Kaszub i Kociewia, w którym był proboszczem przez ostatnie lata i, w którym impreza osiągnęła nieprawdopodobną wręcz frekwencję, czasem przekraczającą 5000 maszyn (znacznie więcej, niż liczy sobie ta miejscowość). Jedynie pandemia COVID’u wymogła na Maślaku przerwę w organizacji imprezy na jeden rok, po którym Jajcarnia odrodziła się z nową siłą.

W ubiegłym roku ksiądz Krzysztof musiał kolejny raz zmienić swoje miejsce zamieszkania. Tym razem jednak, ze względów logistycznych oraz znakomitego przygotowanego w Sobowidzu zaplecza, uzgodnił pozostawienie Jajcarni w dotychczasowej lokalizacji. Na szczęście zgodził się na to nowy gospodarz oraz gotowe do pomocy przy organizacji, władze samorządowe.

Dzięki ich wsparciu oraz pracowitości i niespożytych siłach Maślaka, Sobowidz kolejny raz powitał tysiące motocyklistów z ich maszynami. Motocykle można było napotkać wszędzie – na ulicach, trawnikach, w podwórkach, nie wspominając o parkingach, które szybko się nimi przepełniły. Na każdym kroku można było spotkać uśmiechnięte twarze motocyklistów wypatrujących w tłumie długo niewidzianych przyjaciół. Serdeczne powitania przerwała na jakiś czas Msza w intencji bezpiecznego sezonu oraz rozdanie nagród dla zasłużonych uczestników w wielu kategoriach: najstarszego i najmłodszego uczestnika, najstarszej maszyny, motocykla najdłużej w rękach właściciela, najdłuższej trasy, motocyklowej rodzinki, najsympatyczniejszej pary. Do tych tradycyjnych, w tym roku doszły nagrody specjalne, dla 25-latków: motocyklistki, motocykla i żeńskiego prawa jazdy.

W czasie, gdy ksiądz Krzysztof rozdzielał nagrody, księża zrzeszeni w klubie God’s Guards, suto skrapiali uczestników i ich maszyny wodą święconą, aby ten sezon przeżyli bezpiecznie i mogli równie radośnie zamknąć go jesienią.

Na terenie Sobowidza można było w czasie Jajcarni zaopatrzyć się w różne motocyklowe gadżety na pamiątkę z imprezy, a głodni mogli liczyć na smaczny posiłek u strażaków z OSP i słodki deser przy stoliku pań z Caritas parafialnego.

Zastanawiałem się chwilę nad fenomenem tej imprezy… Jak to się stało, że mimo tylu przeszkód i roztaczania wokół środowiska Kościoła różnych negatywnych informacji, Jajcarnia cieszy się niesłabnącą  popularnością, a wręcz rośnie w siłę i zyskuje na popularności?

Moim zdaniem tajemnicą sukcesu tej imprezy jest autentyczność jej i jej Organizatora. Kto poznał Maślaka, wie, jak wiele życzliwości i pozytywnej energii od niego płynie, na ilu polach wspiera potrzebujących i działa dla dobra otoczenia. Nawet nie znając go wprost, osobiście, chce się być tam, gdzie on się udziela i mieć udział w tym dobru nawet, jeśli nie do końca dzieli się jego wiarę, chociaż ta wiara i siły z niej płynące mają kluczowe znaczenie w tym, i nie tylko tym, jego dziele.

Jestem przekonany, że, pomimo kolejnych trudności i konieczności organizowania na odległość, Maślak znajdzie sposób na jej organizowanie w taki sposób, że będzie ona przyciągać kolejne kręgi motocyklistów po błogosławieństwo na rozpoczynające się sezony, czego mu z serca życzę …

Na życzenie Maślaka, chciałbym jeszcze w tym miejscu wymienić osoby i organizacje, które przez lata aktywnie wspierały go w organizacji Jajcarni. Są to odchodzące władze samorządowe gminy Trąbki Wielkie, w której znajduje się pótoratysięczny Sobowidz (szczególnie Wójt – pan Błażej Konkol i przewodniczący Rady Gminy – pan Zbigniew Leszczyński), Gminny Ośrodek Kultury w Trąbkach Wlk., OSP w Sobowidzu wspierane druhami z okolicznych miejscowości oraz Policja. W tym roku piękną oprawę muzyczną na Mszy zapewnił zespół Grace Gospel Choir.

(TW)



Podziel się z innymi

Dodaj komentarz