Wyróżnione
Dodano 1 tydzień temu

XX lat MZ Klub Polska

(1 opinia)

Są takie wydarzenia, które mają stałe miejsce w moim kalendarzu. Święta państwowe, dni ustawowo wolne od pracy.. itp. itd. Jedną z takich corocznie zakreślanych w kółko dat, jest zlot MZ Klubu Polska. Po części wynika to z mojego zamiłowania do tej marki. Ale to tylko po części. Chcesz wiedzieć dlaczego?

Wyobraź sobie teraz, że niczym w Star Trek’u masz do dyspozycji guzik do teleportacji. Ale tym razem nie przenosi Cię on tylko w inne miejsce, ale także w inny wymiar i czas. Jesteś dwadzieścia lat młodszy (nie dotyczy niepełnoletnich czytelników). Wsiadasz na motocykl, który jeszcze niedawno był marzeniem schowanym za szybą Polmozbytu. Przypinasz plecak-kostkę do siedzenia, wrzucasz butelkę oleju 2T do sakwy i ruszasz na zlot „moturzystów”. Już od bramy wita Cię mgiełka nie do końca przepalonego przez dwusuwowe jednocylindrowce oleju. Wrzucasz zlotowe parę złotych do puchy. Wokół nie ma ochrony, zakazów, regulaminów. Są za to same uśmiechnięte twarze i niczym nieskrępowane poczucie wolności oraz wszechobecnej życzliwości.

Piaski Królewskie, 30 kwietnia – 05 maja 2024

Niczym chmara owadów wokół przemykają ETZ-ki, TS-ki i ES-ki. Czasem basem zamruczy MZ 1000. Zaskakuje koloryt tablic rejestracyjnych. Węgry, Dania, Rumunia, Wielka Brytania.. czemu nie? Czego nie robi się żeby zaznać prawdziwej wolności i spotkać przyjaciół. Jest też pełen przekrój pokoleń – od kilkulatków po siwowłosych wilków dróg i bezdroży. Są konkursy, dobra zlotowa muzyka i.. oczywiście tort. W końcu to urodziny! W tle trwają niekończące się rozmowy przy ognisku. Bowiem już sama podróż motocyklem z KDL, który w najlepszym przypadku ma co najmniej 30 lat, to nielicha przygoda. Jest o czym opowiadać. Szczególnie, że niektóre z klubowych MZ-tek docierają do Afryki czy też Skandynawii. Chapeau bas!

Nie masz MZ-ty? I co z tego! Nikt tutaj nie spali Twojej Hondy, czy Yamahy na stosie. No chyba, że to Jawa 😉 Spokojnie Jawowicze – to oczywiście żart.  Nawet i te animozje pomiędzy fanami czechosłowackiej Jawy i enerdowskiej MZ-ki, to już słusznie miniona przeszłość. Po tysiącach porównań, testów prędkości maksymalnej i przyspieszeń, niezliczonych dywagacjach nt. wyższości ilości biegów nad ilością cylindrów, zapanował rozejm. Wniosek jest bowiem jeden: W końcu nie każdy może jeździć MZ-ką! 😊

MZ to obecnie maszyna dla osób wybranych, a raczej w stopniu ponadprzeciętnym pozytywnie zakręconych. Takich, którym sentyment i fantazja wynagradza z nawiązką brak ABS, CBS, kontroli trakcji, stu kilkudziesięciu koni mechanicznych czy też innych niezbędnych opcji i akcesoriów. A teraz zdradzę Ci sekret – w każdej MZ-ce masz za to ukrytą funkcję. Ten magiczny wichajster, który przeniesie Cię w czasie i spowoduje, że jeszcze przez kilka dni po jeździe uśmiech nie będzie chciał zejść ci z twarzy. Szczególnie jeżeli wybierzesz się swoją MZ na zlot MZ Klubu!

Zdjęcia: „Adax”, „Peterek”, „Kępek”



Podziel się z innymi

Dodaj komentarz