…czyli oczywiście GOLD WING, będący prawdziwą ikoną turystyki motocyklowej!
Wszystkie inne japońskie motocykle turystyczne miały tylko zabrać jak najwięcej klientów kochających właśnie GOLD WINGA! Przez lata jedni go kochali, a inni wyśmiewali nazywając powolnym kredensem, motocyklowym słoniem czy wręcz potworem! Większość tych przezwisk powodowały zawsze rozmiary tego motocyklowego giganta!
Jego wspaniała historia zaczęła się w 1972. roku kiedy zaprezentowano model GL 1000, który posiadał czterocylindrowy silnik o pojemności 999 ccm w układzie boxer. Silnik w tym układzie cylindrów pozostał na zawsze wyróżnikiem modelu. Od samego początku miał to być motocykl absolutnie turystyczny, wygodny i ogromny. Niektórzy nazywali go nawet transatlantykiem na kołach! Ten „okręt” stał się na tyle popularny, że tylko w Stanach Zjednoczonych w roku 1975 sprzedano aż 13 000 sztuk tego modelu. Model 1000 dość szybko ewoluował, po chwili miał pojemność 1100 i w1981 roku produkcja Goldwinga została przeniesiona z Japonii do Marysville Motorcycle Plant w Ohio. Ten ruch, który spowodował przeniesienie fabryki motocykli na ich największy rynek dopuścił Hondę na rynek maszyn produkowanych w Ameryce. W tym szaleństwie była metoda bowiem nowe amerykańskie modele wprost zachwycały wyposażeniem! Zestaw pojemnych kufrów był oczywiście standardem, podobnie jak radio AM/FM a nawet magnetofon kasetowy! Rok 1982 był rokiem zmiany pojemności na 1200, zwiększyła się moc i moment, a luzy zaworowe regulowane były teraz hydraulicznie. Rama była większa i usztywniona dla gładszej jazdy. Zarówno w INTERSTATE, jak i ASPENCADE kufry zostały zintegrowane z motocyklem. Ten cudowny dla wielu model GL 1200 był pierwszym GOLDASEM, którym mogłem pojeździć! Tą niezwykłą szansę miałem na motocyklowym zlocie w Polichnie. Pamiętam zachwyt prowadzeniem tego bardzo w sumie ciężkiego pojazdu. Ta ogromna masa nie była tak bardzo odczuwalna…
Kolejnym kontaktem z „GOLDASEM” była jazda modelem 1500, który napędzany był boxerem o 6 cylindrach! Ten cudowny generator mocy produkował z tej ogromnej pojemności raptem 100 KM, ale za to miał bardzo duży moment obrotowy!, Dzięki takim parametrom, na niemieckiej autostradzie ten turystyczny kolos potrafił rozpędzić się aż do 184 km/h!
Gdyby ktokolwiek zapytał jak takim kolosem ważącym ponad 380 kg. manewrować na przykład na parkingu? W odpowiedzi pojawia się informacja, że główną innowacją było wprowadzenie do niektórych modeli (Aspencade i SE) biegu wstecznego, którego siłą napędową był rozrusznik. Było to konieczne ponieważ to manewrowanie właśnie nie należało do najłatwiejszych! Dawno już temu miałem okazję pojeździć takim turystycznym kolosem aby powstać mógł artykuł chyba do pisma „MOTO MAGAZYN”, w którego tworzeniu brałem udział. Z tego co pamiętam autorem zdjęć był Adam Oleksiak, którego nazywaliśmy „Długim”. Jakkolwiek było, dostałem zestaw zdjęć od mojego syna Kuby, który je zachomikował, więc pomyślałem, że je Wam pokażę!
W każdym razie ten motocykl zachwycał i niemal każda wycieczka na nim wydawała się za krótka!
A ty czytelniku, jeżeli również kochasz podróże takimi gigantami, to proszę wspomóż kawką twórcę artykułu, który z góry dziękuje
:















