Dawno, dawno temu, jeszcze w ubiegłym wieku, odbył się „I Międzynarodowy Zlot Hondy Gold Wing” w Gdańsku – Jelitkowie. To on wywrócił moje postrzeganie Gold Winga do góry nogami. Blisko 200 maszyn w niesamowitych konfiguracjach zjechało się z całej Europy na odkrywanie Polskiego Pomorza i odkrywanie kraju, który jeszcze niedawno był „za żelazną kurtyną”.
Każde kolejne spotkanie z Hondą Gold Wing jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem, podświadomym wyczekiwaniem na powrót do tej, niemal „szczeniackiej przeszłości”, powrót do najlepszych wspomnień z reporterskiego, a potem dziennikarskiego życia, gdy miałem niespełna 22 lata, pierwsze opublikowane materiały i jedno z pierwszych „poważnych zleceń” od redaktora naczelnego miesięcznika „Motocykl”, w którym wówczas pracowałem – Jurka Szymańskiego. Jurek wysłał mnie na – dziś byśmy powiedzieli epicki – I Międzynarodowy Zlot Hondy Gold Wing w Gdańsku – Jelitkowie w celu zrobienia krótkiego materiału… finał był taki, że zamiast krótkiego materiału zrodził się duży fotoreportaż na rozkładówkę, a wyjątkowa atmosfera na imprezie, jej perfekcyjne przygotowanie, ilość „grubych atrakcji” – głównie „wycieczkowych” wywróciły moje postrzeganie Gold Winga do góry nogami. Tam… w lipcu 1997 roku zrozumiałem, że „Gold Wing to stan umysłu” 😉 w jak najlepszym tego słowa znaczeniu.
- I Międzynarodowy Zlot Hondy Gold Wing Gdańsk – Jelitkowo r. 1997
To były czasy, kiedy takich maszyn sprzedawało się rocznie tyle, co jest palców u jednej ręki. Po zakończeniu pracy w redakcji nieistniejącego już miesięcznika „Motocykl” (na ul. Surowieckiego 4, na warszawskim Ursynowie, a potem Bronisława Czecha na Pradze) i rozpoczęciu tworzenia w fantastycznej atmosferze i ze wspaniałym zespołem powojennego „Motocyklisty”, reaktywowanego w wydawnictwie Prószyński i S-ka przy Garażowej 7, bardzo szybko coś co było w „Motocyklu” nieosiągalne, w „Motocykliście”… przyszło samo… Xavier Retat – prezes Motopolu – pierwszego importera Hondy zapytał: „jaki motocykl chcesz do testów?”… i tym sposobem Gold Wing urzekł mnie po raz drugi do tego stopnia, że przez 12 dni testów i regularnej, redakcyjnej pracy, zrobiłem nim prawie 5000 km, a na rodzinnym spotkaniu przejażdżki były obowiązkowe 😉 .
- dr Andrzej Kot – najstarszy brat mojego Taty – po przejażdżce Gold Wingiem 1999 r.
Kolejne spotkania ze złotym skrzydłem to już 1800-tki… 2001, 2008, 2010, Sztywniejszy i stabilniejszy niż poczciwy 1,5-litrowy, lżejsze w prowadzeniu, doposażone w ABS… potem przyszedł Airbag i zmodyfikowane centrum dowodzenia… po prostu statki kosmiczne…
- GL1800 w: Motocyklista 2001
- GL1800 w: Motocyklista 2001
- GL1800 w: Motocyklista 2001
- Honda Gold Wing 2010
- Honda Gold Wing 2010
- Honda Gold Wing 2010
Wreszcie ten najnowszy, skonstruowany od podstaw, „w automacie”, z mistrzowskim zawieszeniem z przodu i bardzo ładną linią… ale czy czegoś nie zgubił? Czy nadal jest niedościgniony, czy nadal z takim majestatem „składa się w zakręty”? Czy jednak już może został zdetronizowany i dościgniony przez coraz doskonalsze Harleye, zdeterminowane BMW poszukujące konkurencyjnego dla Gold Winga turystyka BMW, czy Indiany?
- Honda Gold Wing 2023
- Honda Gold Wing 2023
- Honda Gold Wing 2023
Aż trudno uwierzyć, że król turystyki praktycznie przez 50 lat dzierżył królewskie berło…
- Gold Wing 2023

























