Wyróżnione
Dodano 3 tygodnie temu

Z Kopenhagi do Warszawy na czterech cylindrach: Kim Scholer i legenda Nimbusa

(1 opinia)

W świecie motocykli zabytkowych istnieją maszyny, które budzą podziw samym wyglądem, i ludzie, których historie mogłyby wypełnić niejeden tom wspomnień. Gdy te dwie składowe spotykają się w jednym garażu, powstaje opowieść o pasji, która nie zna granic wieku ani kilometrów.

Klęknąłem, jak zobaczyłem materiał podesłany przez Marcina… ale do rzeczy… w ubiegłym roku, Warszawę odwiedził Kim Scholer – duński podróżnik, dziennikarz i wieloletni redaktor magazynu „Nimbus Tidende”, który swoją niezwykłą maszyną przyjechał prosto z Kopenhagi.

 

Jedyny taki Duńczyk

Nimbus to marka szczególna – jedyny duński motocykl produkowany masowo. Choć powstało go około 12 000 sztuk, do dziś przetrwało aż 8 000, z czego połowa wciąż jest zarejestrowana w samej Danii. To maszyna, która wyprzedzała swoje czasy, a jednocześnie zachowała unikalny, surowy charakter.

 

Sercem Nimbusa jest rzędowy, czterocylindrowy silnik o konstrukcji, która do dziś wprawia postronnych obserwatorów w osłupienie. Mowa o odkrytym układzie rozrządu – podczas pracy silnika widać ruch zaworów i sprężyn. Choć w późniejszych latach próbowano wprowadzać osłony, rozwiązanie to nie przyjęło się najlepiej. Jak zauważa Kim Scholer, Nimbus jest motocyklem „łatwym” dla kolekcjonera. W Danii wciąż działa kilku dealerów, a części do modeli z różnych lat produkcji są ze sobą kompatybilne.

 

 

Podróżnik pod prąd

Kim Scholer nie jest typowym motocyklistą. Ma 70 lat, a swoim Nimbusem jeździ od ponad pół wieku. Jego filozofia jest prosta: „Lepiej jeździć czymś wolniejszym i bezpieczniejszym”. Po epizodach z szybkimi Triumphami, to właśnie duńska rzędówka stała się jego towarzyszem na całe życie.

 

Scholer dwukrotnie przejechał USA od oceanu do oceanu i dwukrotnie odwiedził Japonię. Co ciekawe, podróżuje bez kasku – posiada na to specjalne zaświadczenie lekarskie. Jak sam przyznaje, jego styl jazdy i nietypowy zaprzęg często sprawiają, że policjanci zamiast wypisywać mandaty, wolą uciąć sobie pogawędkę o historii motoryzacji.

 

F-86 Sabre na trzech kołach

Maszyna Kima to nie jest muzealny oryginał, lecz pojazd wyprawowy „skrojony na miarę”. Najbardziej charakterystycznym elementem jest wózek boczny. Nie jest to jednak klasyczna gondola, lecz przerobiony zbiornik paliwa z amerykańskiego odrzutowca F-86 Sabre z lat 50. Ten lotniczy akcent nadaje zestawowi unikalny, wręcz futurystyczny wygląd w stylu retro.

 

Pod kątem technicznym motocykl został zmodyfikowany dla poprawy komfortu i dzielności trasowej. Standardową, trzybiegową skrzynię zastąpiono szwedzką przekładnią o czterech przełożeniach. Pojawiła się też szeroka kierownica, wygodne siodło od Harleya-Davidsona oraz dodatkowe podnóżki, pozwalające wyciągnąć nogi podczas długich przelotów autostradowych.

 

 

Warszawski przystanek i lekcja pokory

Wizyta u Marcina Pendofskiego w Warszawie w sierpniu 2025 roku była okazją do wspólnego świętowania pasji do Nimbusów. Podróż z Kopenhagi zajęła Kimowi zaledwie dwa dni, co przy prędkościach rozwijanych przez te maszyny jest wynikiem imponującym.

 

Niestety, nawet najbardziej niezawodna technika miewa gorsze dni. Podczas pobytu w Polsce w motocyklu Kima doszło do wydmuchania uszczelki pod głowicą. Choć awaria przerwała dalszą jazdę jego własnym egzemplarzem, Scholer kontynuował wyprawę… na Nimbusie użyczonym przez warszawskiego nimbusiarza Marcina. To tylko potwierdziło solidarność „nimbusiarskiej” społeczności, która – choć najsilniejsza w Danii – ma swoich wiernych przedstawicieli również nad Wisłą.

 

 

Co dalej?

Masa planów, które zawstydziłyby niejednego 30-latka. Mimo 70 lat na karku i tysięcy kilometrów w kołach, Kim Scholer nie planuje emerytury. W jego planach widnieje wyprawa do Lizbony oraz powrót na kołach ze Stambułu. Nimbus, mimo swoich lat i technicznych kaprysów, pozostaje dla niego symbolem wolności, która nie potrzebuje zawrotnych prędkości, by dostarczać niezapomnianych wrażeń.

 

Dla polskich entuzjastów klasyków wizyta Scholera była przypomnieniem naszego hasła, że „prawdziwy motocyklista to ten, który historię swojego życia pisze motocyklem”.

 

Polecam kanał Pendofsky Garage… bo warto 😉

 

Więcej o Nimbusie, Marcinie i syntezie 2 pasji możecie się dowiedzieć podczas Warsaw Motorcycle Show w niedzielę, 29.03.2026 r o godzinie 12:00 w Targowym Studiu Motocyklisty w hali C






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz