Yamaha MT-09 jest na rynku już od 11 lat i przez ten czas przeszła kilka modernizacji, choć założenia pozostały te same. MT-09 od początku był agresywnym miejskim wojownikiem, któremu nie brakowało charakteru. My dostaliśmy na testy wersję AMT, czyli – jak to ja nazywam – z pseudoautomatem.
Nie ma co oszukiwać, dawno już nie testowałem Yamahy, więc fajnie mieć świeże spojrzenie bez potrzeby odwoływania się do poprzednich wersji tego modelu. Odbierając MT, wiedziałem też, że ma posłużyć jako środek transportu na imprezę motocyklową, gdzie również miała być prezentowana. Na tę imprezę, oddaloną o 200 km, miałem jechać z żoną, więc liczyłem, że podróż będzie komfortowa. Gdy zobaczyłem MT-ka na żywo, trochę zwątpiłem, czy aby na pewno ta trasa będzie wygodna. Pierwsze odczucia wizualne: filigranowy motocykl, który – o ile w mieście będzie idealny – w trasie może sprawiać problemy.
Silnik to standardowa 3-cylindrówka o mocy 119 KM, co przy masie 195 kg powinno dobrze współgrać. Szybkie zaznajomienie się z obsługą automatycznej skrzyni i można ruszać na testy. Pierwsze wrażenie to dość wygodna pozycja i wrażenie, jakbyście byli więksi od tego motocykla. Moją tezę o gabarytach MT-ka potwierdziła wiadomość od znajomego, który po obejrzeniu zdjęcia w moich socialach zapytał, czy to jest 125-ka.
Pierwsze kilometry pokonałem po Warszawie, gdzie w cyklu miejskim motocykl spisywał się idealnie. Miasto to jego żywioł – i to widać od razu. Kolejna część trasy to autostrada, gdzie można bardziej wykorzystać moc i sprawdzić, jak radzi sobie przy wyższych prędkościach. Kilometry pokonywał bardzo sprawnie, jednak tu szybko zauważamy brak owiewki. Dodatkowo przy wyższych prędkościach krótki rozstaw osi powoduje, że kierownica jest bardzo wrażliwa na każdy ruch. Nadal jednak mamy wygodną pozycję, którą po kilku kilometrach zaczyna psuć twarde siedzenie.
Elementem, który jednak najbardziej dał się odczuć, było AMT, którym początkowo jechałem w trybie automatycznym. Oferowany przez Yamahę „automat” to nic innego jak manualna skrzynia biegów z down- i quickshifterem, a wszystko sterowane elektroniką. Z jednej strony wygodne rozwiązanie, gdzie biegi zmieniają się same lub – jeśli chcecie – możecie je zmieniać przyciskami przy lewej manetce. Z drugiej strony działa to wszystko głośno, twardo, z wyraźnie wyczuwalnymi zmianami przełożeń. Można się niby do tego przyzwyczaić, jednak moim zdaniem w nowoczesnym motocyklu powinno odbywać się to znacznie płynniej. Kolejną kwestią tego systemu – i jest to tylko moje odczucie – jest to, że kompletnie nie pasuje on do charakteru motocykla. Osobiście wybrałbym klasyczną wersję manualną.
Ruszamy jednak we wspomnianą trasę. Moja żona, gdy zobaczyła ten motocykl, nie była zbyt zachwycona, ale co kobieta ma poradzić, gdy ma męża redaktora. Całe szczęście, że nie braliśmy bagaży – był to wyjazd jednodniowy, a poza plecakiem i tak nie byłoby gdzie nic wcisnąć. Nasza trasa to prawie w całości autostrada i droga szybkiego ruchu, czyli coś, co niekoniecznie jest przeznaczeniem MT-ka. Bardzo szybko odczuliśmy, że jazda z wyższą prędkością na dłuższą metę się nie sprawdza, ponieważ przy prędkości 140+ skutecznie chce wam urwać głowę i po kilku kilometrach macie już dość. Rozwiązaniem okazał się tempomat i ustalenie prędkości najlepiej na 130 km/h. Przy takim ustawieniu zaczęło być komfortowo, jednak do czasu. W tym momencie zaczynają dawać znać o sobie cztery litery i niestety na dystansie 200 km musieliśmy zrobić dwa postoje, żeby choć trochę odpocząć. Szkoda, bo sama pozycja na motocyklu jest naprawdę dobra. Na plus zasługuje też zawieszenie, które dobrze radzi sobie zarówno w jeździe solo, jak i z pasażerem.
Wrócę jeszcze do kwestii wizualnej. Mamy agresywny wygląd w minimalistycznej formie. Osobiście MT mnie nie urzeka, jednak wygląd to rzecz gustu. Bardziej przeszkadzała mi jakość plastików i mocowania poszczególnych elementów. Gdy złapiecie za różne części, wszystko trzeszczy i się rusza.
Osobiście nie kupiłbym tego motocykla – szczególnie w wersji AMT. Jeśli jednak jesteś młodym człowiekiem, który chce mieć zwinny, żwawy i dobrze prowadzący się motocykl raczej na krótsze dystanse, Yamaha MT-09 zapewne da ci wiele radości. Nie każdy motocykl jest dla każdego, a powyższy opis to wyłącznie moje odczucia.
Plusy:
+zawieszenie
+pozycja za kierownicą
Minusy:
– twarde siedzenie
– AMT
Dane techniczne – Yamaha MT-09 2025
|
Kategoria |
Parametr |
|
Silnik |
Rzędowy 3-cylindrowy (CP3), 4-suwowy, DOHC, 4 zawory na cylinder, chłodzony cieczą |
|
Pojemność |
890 cm³ |
|
Średnica × skok |
78,0 × 62,1 mm |
|
Stopień sprężania |
11,5 : 1 |
|
Moc maksymalna |
ok. 119 KM (87,5 kW) przy 10 000 obr./min |
|
Moment obrotowy |
ok. 93 Nm przy 7 000 obr./min |
|
Przeniesienie |
6-biegowa skrzynia, sprzęgło mokre multidyskowe Assist & Slipper, quickshifter góra/dół |
|
Napęd końcowy |
Łańcuch |
|
Zawieszenie przód |
Widelec USD 41 mm, regulowany preload, compression i rebound |
|
Zawieszenie tył |
Amortyzator monoshock, regulowany preload i rebound |
|
Hamulce przód |
2 × tarcze 298 mm, ABS |
|
Hamulce tył |
1 × tarcza 245 mm, ABS |
|
Opony |
Przód: 120/70ZR17 Bridgestone S23, Tył: 180/55ZR17 Bridgestone S23 |
|
Wymiary |
Długość 2 091 mm, szerokość 820 mm, wysokość 1 146 mm |
|
Rozstaw osi |
1 430 mm |
|
Wysokość siedzenia |
825 mm |
|
Prześwit |
140 mm |
|
Pojemność zbiornika |
14 l |
|
Masa na mokro |
ok. 193 kg |
|
Elektronika |
6-osiowy IMU, TCS, SCS, LIF, Brake Control, Ride-by-Wire YCC-T, Quickshifter, TFT 5”, tryby jazdy |
|
Spalanie |
ok. 20 km/l (~4,9 l/100 km) |





















