Ponad 41 tysięcy założonych kont, kilka generacji aplikacji, lata rozwoju, targi motocyklowe, Electric Moto Trip i Rekord Polski. WeAreBikers ponownie jest dostępne dla motocyklistów na Androidzie i iOS.
Projekt, który narodził się z bardzo prostego pytania, ma za sobą długą historię prób, błędów i kolejnych wersji. A jego twórca nadal uważa, że najciekawsze może być dopiero przed nim.
Zaczęło się od jednego pytania. Historia WeAreBikers nie zaczęła się od biznesplanu ani pomysłu na startup. Zaczęła się od motocykli i grupy Latanie Nocne Częstochowa, która powstała około 2014 roku.
Społeczność rosła. W pewnym momencie posty potrafiły pojawiać się na Facebooku co kilka minut. Ktoś jechał wieczorem. Ktoś szukał ekipy. Ktoś pytał, gdzie są inni.
I wtedy pojawiło się bardzo proste pytanie:
A co, gdyby zamiast pisać kolejnego posta można było po prostu uruchomić aplikację i zobaczyć, kto ze znajomych właśnie jeździ na motocyklu?
Tak narodził się pomysł WeAreBikers.
11 kwietnia 2017 roku została zarejestrowana domena WeAreBikers.org. Pierwsze próby stworzenia aplikacji rozpoczęły się jeszcze tego samego roku.
„Pierwszą wersję próbowałem napisać sam” – mówi Piotr Jarząbek, pomysłodawca i założyciel WeAreBikers. Początkowo próbował stworzyć aplikację samodzielnie.
Dość szybko okazało się jednak, że pomysł wyrósł poza jego ówczesne możliwości programistyczne.
Kolejną wersję przygotował deweloper z Indii. Kosztowała około 900–1100 dolarów.
Aplikacja działała.
Tyle że miała pewien problem.
Potrafiła błyskawicznie zjadać baterię telefonu.
Do dziś zachowała się wersja alfa oraz korespondencja z marca 2018 roku, w której tester otrzymuje instrukcję, żeby po zakończeniu testów ręcznie zatrzymać proces aplikacji, jeśli chce oszczędzić baterię.
Z dzisiejszej perspektywy brzmi to zabawnie.
Wtedy była to pierwsza z wielu lekcji.
– Najwięcej kosztowała mnie niewiedza – mówi Jarząbek. – Dzisiaj wiedziałbym, o co zapytać dewelopera, czego wymagać i gdzie absolutnie nie można iść na skróty. Wtedy tego nie wiedziałem.
W 2019 roku WeAreBikers trafia do motocyklistów
Projekt przejęła następnie łódzka firma FiveDotTwelve, która stworzyła aplikację od początku.
Około 1 kwietnia 2019 roku WeAreBikers w formie pełnoprawnej, publicznie dostępnej aplikacji trafiło do użytkowników.
Pomysł był już wtedy znacznie większy niż samo pokazanie motocyklistów na mapie.
WeAreBikers miało pozwalać użytkownikom udostępniać swoją pozycję podczas jazdy oraz komunikować się za pośrednictwem zestawów Bluetooth w kaskach.
Sama rozmowa nie musiała być ograniczona typowym zasięgiem interkomu motocyklowego. Do komunikacji wykorzystywana była transmisja danych, dzięki czemu motocykliści znajdujący się wiele kilometrów od siebie nadal mogli pozostawać w jednym pokoju.
Rozwijano też kolejne funkcje. Zachowały się między innymi zdjęcia z 24 sierpnia 2019 roku, dokumentujące testy POI – punktów zainteresowania widocznych na mapie aplikacji.
Z czasem ujawnił się jednak kolejny problem.
Aplikacja została przygotowana jako MVP. Pozwoliło to uruchomić produkt i oddać go użytkownikom, ale wraz z dalszym rozwojem coraz bardziej widoczne stawały się ograniczenia techniczne i problemy ze skalowaniem.
To była następna lekcja.
I kolejna, za którą trzeba było zapłacić.
Od 2020 roku zaczęło się gaszenie pożarów
16 kwietnia 2020 roku opiekę techniczną nad WeAreBikers przejął Maciej Frankowski z Byte-Code.pl.
I zamiast dokładania kolejnych efektownych funkcji rozpoczęła się mniej widowiskowa, ale znacznie ważniejsza praca.
Naprawianie.
Porządkowanie.
Stabilizowanie.
– Maciek właściwie gasił pożar za pożarem – wspomina Jarząbek. – Gdybym na początku posiadał wiedzę, którą mam dzisiaj, prawdopodobnie wiele rzeczy zrobiłbym inaczej i taniej. Aplikacja mogłaby też dzisiaj mieć znacznie więcej funkcji.
To właśnie praca rozpoczęta w 2020 roku doprowadziła WeAreBikers do stabilnej wersji, która stanowi fundament aplikacji działającej obecnie.
Ponad 41 tysięcy kont
Przez WeAreBikers przewinęły się dziesiątki tysięcy motocyklistów.
Historyczna baza projektu po oczyszczeniu rozpoznanych kont testowych, technicznych i duplikatów zawiera ponad 41,5 tysiąca unikalnych kont użytkowników.
Nie oznacza to oczywiście 41,5 tysiąca aktywnych motocyklistów korzystających jednocześnie z aplikacji. Pokazuje jednak skalę zainteresowania projektem na przestrzeni lat.
Rosła również liczba ludzi związanych z jego tworzeniem. W najbardziej intensywnym okresie rozwoju w systemach wykorzystywanych przy powstawaniu WeAreBikers znajdowało się ponad 100 osób zaangażowanych w różnym stopniu w projekt.
Ale aplikacji dla motocyklistów nie da się budować wyłącznie przed komputerem.
Trzeba wyjść do motocyklistów… z telefonu na targi i tor
31 marca 2022 roku WeAreBikers po raz pierwszy pojawiło się na Warsaw Motorcycle Show w Nadarzynie.
Później były kolejne wydarzenia, duże czerwone stoiska, motocykle i rozmowy z użytkownikami.
Logo WeAreBikers trafiło również na motocykl torowy.
Na zachowanych zdjęciach widać sportową maszynę w pełnym czerwono-białym brandingu aplikacji, składaną w zakrętach na torze.
To chyba dobrze oddaje filozofię projektu.
Aplikacja motocyklistów powinna żyć tam, gdzie żyją motocykliści.
Największy test tej idei miał jednak nadejść w 2023 roku.
Dziesięciu śmiałków, dziewięć pojazdów i pies.
8 lipca 2023 roku rozpoczął się Electric Moto Trip.
Cel był konkretny: objechać Polskę pojazdami elektrycznymi możliwie blisko granicy kraju – w praktyce w pasie do około 30 kilometrów, tam gdzie pozwalała na to infrastruktura drogowa – i ustanowić Rekord Polski.
W przedsięwzięciu uczestniczyło dziesięć osób, dziewięć pojazdów i pies.
Dla WeAreBikers wyprawa była jednocześnie ogromnym testem w rzeczywistych warunkach.
W okolicach Białowieży uczestnicy rozdzielili się na dwie grupy. W tym samym pokoju komunikacyjnym znajdowali się również ludzie dopiero dojeżdżający do nich z Warszawy i Poznania. I aplikacja robiła dokładnie to, do czego została stworzona.
Jeżeli telefon miał dostęp do transmisji danych, fizyczna odległość między uczestnikami przestawała być podstawowym ograniczeniem komunikacji.
Motocykle zdały egzamin. Problemem było je „nakarmić”
Electric Moto Trip bardzo szybko pokazał też coś innego.
Największym problemem wyprawy nie okazały się elektryczne motocykle.
Maszyny spisywały się dobrze.
Wyzwaniem było jednoczesne ładowanie całej grupy pojazdów.
Już pierwszej nocy uczestnicy zatrzymali się na posesji, na której działał warsztat samochodowy. Kompresory, podnośniki i pozostałe wyposażenie oznaczały, że tamtejsza instalacja elektryczna raczej nie należała do symbolicznie obciążonych.
Potem przyjechał Electric Moto Trip.
– Pierwszej nocy wywaliliśmy główne zabezpieczenie na wejściu do posesji – wspomina Jarząbek. – I wtedy zaczęło do nas docierać, że problemem nie będzie to, czy motocykle dadzą radę. One spisywały się dobrze. Problemem będzie naładowanie tylu pojazdów jednocześnie.
Wyprawa zakończyła się 20 lipca 2023 roku.
Rekord Polski został ustanowiony i oficjalnie uznany.
Wynik:
10 dni, 23 godziny i 40 minut.
– Skandalicznie słaby wynik – śmieje się Jarząbek.
Tyle że właśnie ten wynik pokazuje, jak dużym wyzwaniem logistycznym była wówczas podróż całej grupy elektrycznych pojazdów dookoła Polski.
Maszyny zdały egzamin.
Infrastruktura momentami miała trochę więcej do powiedzenia.
Kiedy kropka na mapie przestaje być tylko kropką
Jest również historia, której twórcy WeAreBikers nie są już dziś w stanie niezależnie zweryfikować, dlatego opowiadają o niej ostrożnie.
Do zespołu dotarła kiedyś relacja użytkowników, którzy mieli dzięki udostępnionej w WeAreBikers pozycji odnaleźć kolegę, który wypadł z trasy, a następnie udzielić mu pomocy.
Nie wiadomo, jak potoczyłaby się ta sytuacja bez aplikacji i nie ma podstaw, żeby twierdzić, że WeAreBikers „uratowało komuś życie”.
Historia została jednak zapamiętana.
Bo nagle funkcja, która podczas tworzenia aplikacji jest tylko kolejnym zadaniem – „udostępnianie pozycji” – przestaje być kolorową kropką na ekranie.
Ile kosztuje dziewięć lat budowania projektu?
WeAreBikers nie było tanim przedsięwzięciem.
Jarząbek przez lata prowadził zestawienie własnych pieniędzy inwestowanych w cały projekt.
Ostatnia zapisana suma przekroczyła 615 tysięcy złotych, przy czym od 2024 roku zestawienie nie było już regularnie aktualizowane.
Nie jest to „cena napisania aplikacji”.
To suma wieloletnich nakładów związanych z kolejnymi generacjami produktu, developmentem, poprawkami, utrzymaniem oraz działalnością prowadzoną wokół marki.
Część tych pieniędzy była również ceną błędów i zdobywania doświadczenia.
– Gdybym zaczynał dzisiaj z wiedzą, którą mam teraz, zrobiłbym wiele rzeczy inaczej i prawdopodobnie znacznie taniej. Najwięcej kosztowała mnie niewiedza.
Zapytany jednak o największy sukces WeAreBikers Jarząbek nie wskazuje liczby użytkowników, targów ani nawet Rekordu Polski.
Odpowiada znacznie krócej:
– Jeszcze jesteśmy.
I rzeczywiście są
Po kolejnych perturbacjach organizacyjnych WeAreBikers przez pewien czas nie było normalnie dostępne dla nowych użytkowników.
Ten etap udało się zamknąć.
W 2026 roku aplikacja ponownie jest dostępna w Google Play oraz App Store.
Co ważniejsze – działa.
A w sezonie motocykliści nadal z niej korzystają.
Z WeAreBikers można korzystać bezpłatnie. Podstawowe funkcje aplikacji pozostają dostępne bez opłat, a darmowy wariant interkomu obejmuje obecnie 60 minut rozmów tygodniowo. Dla użytkowników potrzebujących komunikacji bez tego ograniczenia dostępny jest wariant PRO.
Sam interkom nie ma sztywnego limitu ilości uczestników. Rozwiązanie było wielokrotnie testowane w dużych grupach – również liczących dziesiątki, a nawet ponad sto osób.
W pewnym momencie ograniczeniem przestaje jednak być technologia.
– Jak masz więcej niż pięć osób i wszyscy chcą gadać, robi się musztra. I żadna aplikacja tego nie naprawi – śmieje się Jarząbek.
Kask. Rękawice. Motocykl. WeAreBikers.
Po co ciągnąć projekt po tylu latach?
Po kilku generacjach aplikacji, błędach, poprawkach i setkach tysięcy złotych zainwestowanych w jego rozwój?
– Bo nadal wierzę, że ten pomysł ma sens. Głupotą byłoby moim zdaniem teraz zrezygnować.
Jarząbek ma przy tym bardzo konkretną wizję tego, czym WeAreBikers miałoby się kiedyś stać.
Nie kolejną aplikacją, którą motocyklista instaluje, ogląda przez pięć minut i zapomina.
Chciałby, żeby jej uruchomienie stało się po prostu częścią przygotowania do jazdy.
Zakładasz kurtkę.
Rękawice.
Kask.
Odpalasz motocykl.
Uruchamiasz WeAreBikers.
I patrzysz: kto jeszcze dzisiaj jeździ?
Nie dlatego, że aplikacja przypomniała o sobie powiadomieniem.
Po prostu dlatego, że chcesz wiedzieć, kto jest w tej chwili na motocyklu, gdzie są znajomi i czy można gdzieś razem pojechać.
I tutaj historia zatacza koło.
Bo dokładnie od tego wszystko zaczęło się lata temu na grupie Latanie Nocne Częstochowa.
Od prostego pytania: „A gdyby można było po prostu zobaczyć, kto teraz jeździ?”
Kilka generacji aplikacji, dziesiątki tysięcy założonych kont, targi, tor, Electric Moto Trip, Rekord Polski i całkiem pokaźna kolekcja błędów później pytanie pozostało właściwie takie samo.
Tyle że dzisiaj istnieje już aplikacja, która potrafi na nie odpowiedzieć.
A kiedy pytamy Piotrka o największy sukces WeAreBikers, odpowiedź nadal nie dotyczy liczby pobrań, pieniędzy ani funkcji.
– Jeszcze jesteśmy.
I chyba właśnie o to teraz chodzi.
WeAreBikers żyje. I ciśnie dalej.



































