Dwa lata oczekiwania, setki godzin przygotowań i logistyczne wyzwanie, które właśnie znajduje swój finał w austriackim Eisenerz. Już jutro, w piątek 5 czerwca, Paweł Sawicki po raz trzeci w karierze podejmie rzuconą rękawicę i wystartuje w kultowym Red Bull Erzbergrodeo.
Jubileuszowa, 30. edycja tej imprezy ściągnęła na miejsce absolutną elitę światowego hard enduro oraz tysiące ambitnych amatorów.
Cele Polaka są ambitne, a zaplecze techniczne przygotowane bezkompromisowo. Paweł sprawdzi w boju maszynę Thumpstar TSN 300 2t, dostarczoną przez ThumpStar Polska. Kluczowym elementem na morderczych kamieniach będzie zawieszenie, które profesjonalnie nastroił Michał Motodiabeł, natomiast nad perfekcyjnym stanem technicznym całego motocykla czuwał Lubomir Sobol.
O bezpieczeństwo i profesjonalny wygląd zawodnika zadbało 24MX. Tak wymagający start nie byłby jednak możliwy bez stabilnego fundamentu finansowego i narzędziowego. Tutaj nieocenione wsparcie okazała marka Metabo (reprezentowana przez Pawła Dawidowicza i Marka Kistowskiego), a także Centrum Brukarskie Kluczewo oraz oficjalni patroni z rodzinnych stron – Rafał Zając, prezydent Stargardu („Stargard – pod szczęśliwą gwiazdą”).
Czym jest Erzbergrodeo i dlaczego światowe media piszą o „piekle”?
Żelazna Góra (niem. Erzberg) to czynna kopalnia odkrywkowa rudy żelaza w Styrii, która raz w roku zamienia się w najbardziej bezwzględną trasę motocyklową na planecie. Znawcy tematu bez ogródek definiują te zawody jako ostateczny test ludzkiej wytrzymałości i techniki jazdy.
Warto pamiętać, że to niemal pionowe ściany i luźne, wielkie odłamki skalne, szybki szuter i… cała masa pułapek, których nie powstydziłaby się najbardziej wymagająca gra komputerowa. Na Erzbergrodeo nie ma miejsca na płynną jazdę; motocykl nieustannie traci przyczepność, a zawodnicy muszą walczyć o każdy metr, często wciągając maszyny na linach.
Format zawodów: Droga przez sito eliminacji
Rywalizacja na Erzbergu podzielona jest na etapy, z których każdy rządzi się brutalnymi prawami:
– Iron Road Prolog (Piątek – Sobota): To właśnie tutaj jutro rano wystartuje Paweł Sawicki, któremu kibicujemy od dawna. Oprócz Pawła ponad 1100 zawodników z całego świata rusza pojedynczo na szeroką, szutrową trasę prowadzącą na szczyt kopalni. Liczy się czysta prędkość i opanowanie. Prolog jest kluczowy – tylko najszybsza pięćsetka (top 500) kwalifikuje się do niedzielnego wyścigu głównego. Kolejność na mecie prologu decyduje również o rzędzie startowym w finale.
– Red Bull Hare Scramble (Niedziela): Prawdziwa rzeź materiału i charakterów. 500 zakwalifikowanych motocyklistów ma dokładnie 4 godziny na pokonanie blisko 35-kilometrowej trasy naszpikowanej technicznymi pułapkami.
Statystyka Erzbergu: Według oficjalnych danych historycznych, linię mety w niedzielnym finale osiąga zazwyczaj zaledwie od kilku do kilkunastu zawodników z całego tysięcznego tłumu. W niektórych edycjach do mety docierało niespełna 1% startujących.
Co decyduje o ekstremalnej trudności?
Światowi eksperci podkreślają, że specyfika kopalni eliminuje przypadkowość. Do najtrudniejszych elementów należą:
- Zmienne podłoże: Od sypkiego szutru, który natychmiast osuwa się spod kół, po gigantyczne, ostre głazy w sekcjach takich jak legendarny Carl’s Diner.
- Nachylenie terenu: Podjazdy na Erzbergu przekraczają granice, które dla przeciętnego motocyklisty wydają się fizycznie niemożliwe do pokonania.
- Brak pomocy z zewnątrz: W wyścigu głównym zawodnicy nie mogą korzystać z pomocy kibiców czy mechaników. Mogą liczyć wyłącznie na siebie lub na wzajemną pomoc innych startujących.
Dla Pawła Sawickiego to trzecie podejście do austriackiego kolosa. Bogatszy o doświadczenia z poprzednich lat, z doskonałym zapleczem technicznym i sprzętowym, staje przed szansą na pokazanie pełni swoich możliwości w tym jubileuszowym, potężnym święcie motorsportu. Paweł… Trzymamy kciuki za czysty i szybki… wręcz TANECZNY 😊 przejazd w jutrzejszym prologu!




