Wyróżnione
Dodano 2 miesiące temu

Szczęście i sportowy los

(1 opinia)

Dziś zabieramy Was do przeszłości i wywiadu z Tomaszem Gollobem, który ukazał się w Motocykliście nr 7/2001. Miłej lektury ;-):

Tomasz Gollob to od wielu lat najlepszy polski żużlowiec, jedyny Polak, który liczy się w światowej czołówce tej odmiany wyścigów motocyklowych. W tym roku, 5 maja, w Berlinie wygrał Grand Prix Niemiec, pierwszą z sześciu eliminacji tegorocznych mistrzostw świata.

 

Z TOMASZEM GOLLOBEM ROZMAWIAŁ ROBERT NOGA (Wizja TV)

 

 

Robert Noga: Gratuluję Ci wygranej w Berlinie. Opowiedz, proszę, o wrażeniach z tych zawodów.

Tomasz Gollob: Wrażenia muszą być miłe, bo przecież wygrałem. Osiągnąłem cel, jaki sobie założyłem. Nie by to to łatwe i muszę szczerze powiedzieć, że tym razem szczęście i sportowy los mi sprzyjały. Oczywiście bardzo się z tego cieszę i dziękuję za gratulacje.

 

Robert Noga: W tym roku po raz pierwszy trzy z sześciu eliminacji Grand Prix zostaną rozegrane na nowych torach, specjalnie przygotowanych na mistrzostwa świata. Czy to dobry pomysł?

Tomasz Gollob: Wydaje mi się, że tak. Podczas zawodów w Cardiff i w Sztokholmie, tak jak w pierwszej rundzie w Berlinie, nikt nie będzie miał handicapu w postaci znajomości toru. Na przykład Tony Rickardsson, mój wielki rywal ze Szwecji, bardzo lubi tory w duńskim Vojens oraz w szwedzkim Linkoping. Mnie natomiast było łatwiej, kiedy dwie z sześciu rund Grand Prix odbywały się w Polsce, we Wrocławiu i w Bydgoszczy. Teraz po prostu jest sprawiedliwiej być może, to właśnie turnieje na nowych torach rozstrzygną sprawę mistrzostwa świata.

 

Robert Noga: Przebyłeś długą drogę od pierwszego kontaktu z motocyklem do światowej elity żużlowców. Co zadecydowało o Twoim wyborze: zainteresowanie motoryzacją, miłość do motocykli czy po prostu chęć przeżycia przygody?

Tomasz Gollob: Zawsze chciałem być sportowcem, a miłość do motoryzacji zaszczepił we mnie ojciec, I tak zacząłem uprawiać sporty motorowe.

 

Robert Noga: Uprawiałeś, i to z niezłymi wynikami enduro, motocross, startowałeś w wyścigach drogowych. Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się na żużel?

Tomasz Gollob: Do jego uprawiania namówił mnie były za wodnik Polonii Bydgoszcz Krzysztof Głowacki. Spodobały mi się wyścigi na torze żużlowym, a dobre wyniki przyszły szybko.

 

Robert Noga: Czy po latach nie żałujesz tej decyzji? Żużel jest bardzo popularny, ale na świecie pozostaje w cieniu innych sportów motocyklowych.

Tomasz Gollob: Niczego nie żałuję. Żużel to specyficzna dyscyplina sportu i ona mi odpowiada. Dla mnie to po prostu sport numer jeden.

 

Robert Noga: Na pewno jedną z podstawowych cech dyscypliny jest duże prawdopodobieństwo odniesienia poważnej kontuzji. Jak świadomość tego działa na Twoją psychikę? Byłeś przecież świadkiem wielu dramatów, a nawet tragedii na torze.

Tomasz Gollob: Żadnego strachu, przedstartowego stresu? Nie mam z tym żadnego problemu, do każdych zawodów podchodzę rutynowo. Już trochę kółek na żużlowym torze zrobiłem, a to pomaga w opanowaniu stresu. Koncentruję się na tym, aby uzyskać jak najlepszy wynik w zawodach.

 

Robert Noga: Urazy, jakie niektórzy leczą tygodniami, na żużlowcach zdają się nie robić wrażenia. Jedni ni mówią, że jesteście twardymi ludźmi, inni, że brakuje Wam wyobraźni. Gdzie leży prawda?

Tomasz Gollob: My po prostu nie mamy czasu na choroby i dłuższe leczenie kontuzji. Jeżeli chodzi o mnie, to mam bardzo dobrą opiekę medyczną w szpitalu wojskowym w Bydgoszczy, a to skraca przerwy w startach spowodowane kontuzją. Organizm po porostu szybciej się regeneruje.

 

Robert Noga: Sezon to pół roku wyczerpujących startów i podróży po całej Europie, do czego trzeba się odpowiednio przygotować fizycznie, psychicznie i finansowo. Jak Ty się przygotowujesz?

Tomasz Gollob:  Po zakończeniu sezonu daję sobie czas odpoczynek zapominam o żużlu, ale nie trwa to długo. Zima to praca: przygotowania ogólnorozwojowe, remont i zakupy sprzętu, bo dobrego sprzętu jest zawsze za mało oraz podpisywanie kontraktów sponsorskich.

 

 

Robert Noga: Żużel – jak każdy sport motocyklowy – ma to do siebie, że o sukcesie decyduje zarówno człowiek, jak i maszyna. Co jest ważniejsze?

Tomasz Gollob: Myślę, że w równym stopniu człowiek i motocykl. Tyle, że motocykl trzeba umieć przygotować. Ja przy sprzęcie żużlowym potrafię zrobić wszystko, jestem w tej materii właściwie samowystarczalny. Być może daje mi to pewną przewagę nad innymi.

 

Robert Noga: Po występach w lidze polskiej i angielskiej zrezygnowałeś ze startów na Wyspach na rzecz Szwecji. Skąd ta zmiana? Przecież liga angielska uważana jest za żużlowy uniwersytet. Czy starty w niej dały Ci jakąś korzyść, oprócz, oczywiście, finansowej?

Tomasz Gollob: Starty w Anglii dały mi bardzo dużo, chociaż zacząłem tam jeździć w lidze w zespole Ipswich już jako ukształtowany zawodnik. Występy na tamtejszych torach pozwoliły mi „się objeździć”, dały dużo cennego doświadczenia. Ale dojazdy do Anglii były bardzo męczące. W tym roku startuję w lidze szwedzkiej. Do Szwecji mam znacznie bliżej, a tam także pojawia się cała światowa czołówka.

 

Robert Noga: A co z ligą polską? Mówi się, że boom na żużel w naszym kraju mija, że na mecze przychodzi coraz mniej kibiców. Czy to dostrzegasz?

Tomasz Gollob: Nie wydaje mi się, aby zainteresowanie żużlem w Polsce i polską ligą było mniejsze niż kilka lat temu. Kibice dopisują, na meczach żużlowych frekwencja jest bardzo dobra. Oczywiście tam, gdzie zespół ma słabe wyniki, kibiców na trybunach jest mniej, ale to przecież naturalne.

 

Robert Noga: Czy w polskim żużlu istnieje jeszcze coś takiego jak przywiązanie do barw klubowych, do miasta, do regionu?

Tomasz Gollob: Jest, ale przede wszystkim wśród kibiców. Zawodnicy chcą jeździć i zarabiać.

 

Robert Noga: A Tomasz Gollob? Zimą było głośno, że otrzymałeś wręcz lukratywną ofertę od działaczy z Wrocławia. Postanowiłeś jednak pozostać w Bydgoszczy, gdzie zaczynałeś sportową przygodę. Dlaczego?

Tomasz Gollob: Na to pytanie odpowiem krótko i proszę Cię, nie rozwijajmy tego tematu. O tym, że zostałem zawodnikiem bydgoskiej Polonii zadecydował zdrowy rozsądek.

 

Robert Noga: Jesteś doświadczonym zawodnikiem,  jakie zmiany w żużlu dostrzegłeś  w czasie swojej kariery?

Tomasz Gollob: Żużel cały czas się rozwija, po pewnym regresie odzyskuje kibiców w Europie Zachodniej oraz Skandynawii. Największe zmiany dotyczą jednak sprzętu. Aż boję się pomyśleć, jakimi motocyklami będą dysponować zawodnicy za, роwiedzmy, dziesięć lat.

 

Robert Noga: Śledząc Twoją karierę, dostrzegam pewien paradoks: najbardziej doceniono Cię w sezonie, kiedy nie udało Ci się właściwie nic wygrać! W roku 1999 zostałeś wybrany najlepszym polskim sportowcem w prestiżowym plebiscycie „Przeglądu Sportowego”…

Tomasz Gollob: Myślę, że nie był to przypadek, pomijając wszystko, byłem przecież wicemistrzem świata w dyscyplinie sportu bardzo w Polsce popularnej.

 

Robert Noga: Kiedy kilka lat temu wdarłeś się przebojem do światowej elity, rozbiłeś pewien układ tworzony przez zagranicznych zawodników. Rywale nie przyjęli Cię ciepło, zarzucali zbytnią brawurę i nazywali dzikusem. Jak to wygląda teraz?

Tomasz Gollob: Mam pewną pozycję w tej grupie, rywale liczą się ze mną i nie traktują mnie jak dzikusa, ale jak równego sobie. Ile czasu można bowiem obdarzać epitetami kogoś, kto po prostu jedzie do przodu i często wygrywa?

 

Robert Noga: Kiedy w 1995 roku tworzono system Grand Prix, mówiło się, że to system dla Ciebie, bo jesteś zawodnikiem wygrywającym regularnie, a jeden finał mistrzostw świata to zawsze loteria. Wygrałeś dotąd najwięcej rund Grand Prix, ale złotego medalu mistrzostw nie zdobyłeś. Czy to nie kolejny paradoks?

Tomasz Gollob: Może po prostu inni mieli dotąd więcej sportowego fartu niż ja?

 

Robert Noga: Kiedy Polak będzie indywidualnym mistrzem świata?

Tomasz Gollob: Na to pytanie nie podejmuję się udzielić odpowiedzi.

 

Robert Noga: A może wcześniej wygrasz motocyklową klasyfikację słynnego Rajdu Paryż-Dakar? Podobno planujesz w nim udział?

Tomasz Gollob: Faktycznie mam takie plany, ale dopóki trwa sezon żużlowy, brakuje mi czasu, by myśleć o rajdzie. Na to przyjdzie pora jesienią.

 

Robert Noga: Czego Ci życzyć?

 Tomasz Gollob: Szczęścia i wytrwałości w tym, co robię. Jeżeli tego nie zabraknie, wówczas o sportowe wyniki będę spokojny.

 

TOMASZ GOLLOB

Urodzony 11.04.1971 roku, zawodnik Polonii Bydgoszcz, startuje na żużlu od roku 1988. Srebrny (1999) i brązowy (1997-98) medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata. Zloty (1996) i srebrny (1994 1997) medalista Drużynowych Mistrzostw Świata. Czterokrotny indywidualny (1992-95) i czterokrotny drużynowy mistrz Polski (1992, 1997, 1999 12000). Aż ośmiokrotnie wywalczył tytuł mistrza Polski par klubowych (1991, 1993-97, 1999-2000). Zwycięzca wielu prestiżowych turniejów krajowych  i zagranicznych.

 

Prywatnie: żona Brygida, córka Wiktoria. Hobby: hokej na lodzie, piłka nożna, jazda na skuterach wodnych.

Idol: duński żużlowiec, wielokrotny mistrz świta Hans Nielsen.






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz