Zapraszam do „świątecznego poradnika”, co kupić motocykliście, aby się ucieszył, a czego lepiej nie kupować, jeśli nie chcemy, aby prezent wrócił do nas z prędkością światła i komentarzem, którego nie da się odtworzyć w wersji rodzinnej.
Myślę, że w każdym motocyklowym sklepie zasady będą podobne… aby to sprawdzić ja wybrałam RRmoto i od razu czuję, że to jest to miejsce. Największy, najbardziej pachnący nowością sklep motocyklowy w Warszawie (przynajmniej moim zdaniem) – taki, w którym człowiek ma wrażenie, że jeśli tutaj nie znajdzie prezentu dla motocyklisty, to już nigdzie.
Przyszłam w jednym celu: przygotować dla Państwa małą, szybką ściągawkę, ponieważ Wigilia jest już blisko, a ja wiem, jak wygląda panika ostatnich dni. Kiedy nagle odkrywamy, że motocykliście nie wypada dać skarpet, a bombonierka jest prezentem tylko wtedy, gdy naprawdę nie lubimy danej osoby. Od razu po wejściu widzę, jak ludzie biegają, oglądają, pytają, a atmosfera przypomina przedświąteczne targowisko – tyle że znacznie bardziej motocyklowa i zdecydowanie bardziej moja. I choć bywam tu często, tego dnia czułam, że znajduję się w idealnym miejscu, aby zebrać najlepsze podpowiedzi, uśmiechy, anegdoty i ostrzeżenia przed prezentami, które wywołują więcej emocji niż pierwszy wiosenny rozruch po zimie.
Na początek zagadnęłam skromnego sprzedawcę, który biegał między półkami w takim tempie, jakby za każde uratowane świąteczne zakupy miał otrzymać dodatkowy dzień wolny. A wiadomo, że w grudniu dzień wolny jest wart więcej niż 🤔… wiele rzeczy 😉. Sprzedawca zgodził się podzielić swoimi spostrzeżeniami, może dlatego, że wyglądałam jak osoba zagubiona pomiędzy działem z kurtkami a szczerością świątecznego ducha, a może dlatego, że każdy sprzedawca w grudniu marzy, aby ktoś zapytał go o coś innego niż „czy macie to taniej?”.
Pani kochana – powiedział – tutaj jest taki ruch, że nawet stojaki na odzież zaczęły mi współczuć. Ale pomogę, zaprowadzę i opowiem. Ludzie kupują teraz wszystko, co się świeci, pachnie nowością albo wygląda na motocyklowe, nawet jeśli nie mają pojęcia, do czego to służy”.
I tak ruszyliśmy wśród świątecznego motocyklowego chaosu. Gdzieś obok ktoś pytał, czy „bluetooth do kasku działa bez kasku”, a inny pan próbował założyć rękawice odwrotnie. To właśnie magia świąt.
Sprzedawca od pierwszych kroków zaczął dzielić się radami i wskazówkami, czego absolutnie nie kupować, chyba że chcemy, aby nasz motocyklista spojrzał pod choinkę i powiedział: „Kochanie, tak bardzo cię kocham, ale to oddajmy komuś, kogo mniej lubisz”.
Na początek pokazał mi piękne pudełko prezentowe z akcesoriami do mycia motocykla. Powiem szczerze, że gdybym nie wiedziała, czym jest, wzięłabym je za zestaw luksusowych kosmetyków do spa. Błyszczące, eleganckie, zapakowane jak prezent dla kogoś, kogo naprawdę się lubi, a nie jak zestaw „proszę, umyj sobie sprzęt, bo już nie mogę patrzeć, jak wygląda”. Patrzę na to pudełko i mówię: „Ojej, jakie ładne!”. Sprzedawca kiwa głową i odpowiada: „To jest hit. Idealny prezent, bo wygląda na drogi, robi wrażenie, a jednocześnie nikt nie poczuje się urażony”.
Kolejną rzeczą, którą polecił, był voucher. Sprzedawca spojrzał na mnie z powagą i powiedział: „Jeśli ktoś naprawdę nie ma pojęcia, co kupić, to voucher na dowolną kwotę, ważny przez cały rok. Najbardziej uniwersalne rozwiązanie. Nikt jeszcze się na voucher nie obraził”. Voucher to prezent z kategorii „nie wiem, ale chcę dobrze”. Jest mądry, bezpieczny i całkowicie wolny od ryzyka.
Zapytałam jednak o najważniejsze: czego absolutnie nie kupować na prezent. Sprzedawca westchnął i bez wahania odpowiedział: „Kasku. Nigdy, przenigdy kasku na prezent”. Dopasowanie kasku to podstawa bezpieczeństwa. Musi być kupiony osobiście, przymierzony, dokładnie sprawdzony. Kolejną rzeczą, której nie należy kupować w ciemno, są skórzane kombinezony. „Wygląda na rozmiar M, a okazuje się, że pasuje tylko XL – lub odwrotnie. Kombinezon musi być przymierzony, ponieważ tutaj nie ma miejsca na kompromisy: albo idealnie pasuje, albo mamy do czynienia z dramatem”.
Po rozmowie z sprzedawcą ruszyłam dalej, aby porozmawiać z klientami. Jako pierwszy trafił się sympatyczny ojciec rodziny, który bez wahania wyznał, że chciałby otrzymać CarPlay i inne elektroniczne gadżety. Kolejni młodzi motocykliści wybrali voucher, ponieważ dopiero zdali prawo jazdy i wciąż poszukują motocykla.
Natknęłam się również na parę, w której ona pełniła rolę niezawodnego plecaka i doradcy zakupowego. Zdecydowali się na wspólne zakupy prezentów, aby uniknąć nieporozumień. Pan żartobliwie stwierdził, że gdyby kupił żonie buty z różowymi wstawkami, kazałaby mu w nich biegać, natomiast dla siebie wybrałby praktyczny uchwyt na kubek. Oboje zgodnie uznali, że rękawic nie należy kupować w ciemno, ponieważ muszą być idealnie dopasowane.
Inna para wybrała kask i kominiarkę oraz CarPlay lub nawigację – praktyczne przedmioty, które nie wymagają przymierzania. Z kolei doświadczona motocyklistka wraz z mężem uznała rękawice za najlepszy prezent, ponieważ szybko się zużywają i zawsze są potrzebne. Pan dodał torby do kufra oraz interkom, który pozwala uniknąć tradycyjnego „klepania w plecy” podczas jazdy.
- Mio MiVue M700
I tak kończymy naszą świąteczną wyprawę po sklepie, pełną praktycznych wskazówek, anegdot i rad. Mam nadzieję, że te spostrzeżenia pomogą w znalezieniu idealnego prezentu dla motocyklisty. Niech te święta będą pełne ciepła, śmiechu i radości zarówno podczas zakupów, jak i rozpakowywania prezentów, a każdy upominek wywoła szczery uśmiech, a nie konieczność jego zwrotu.
Życzę Państwu szerokości, spokoju i prawdziwego świątecznego klimatu – nie tylko na drogach, ale także przy stole, a pracownikom i klientom odwiedzonego przeze mnie sklepu dziękuję za życzliwość, uśmiech i poświęcony czas 😉 .
















