Wyróżnione
Dodano 1 miesiąc temu

Stara wiara znów przygarnie cię… MPM Puszczykowo

(1 opinia)

„Powiedz, stary, gdzieś ty był…” — te słowa kultowej piosenki legendarnego zespołu Czerwone Gitary wpasowują mi się idealnie, aby zobrazować nastrój, w jaki wpadłem, odwiedzając Muzeum Polskiej Motoryzacji.

Tak — chodzi o klimat, i to jest bezcenne, a za resztę, jak mawiają, zapłacisz kartą… A uwierzcie mi — warto. Trochę żartobliwie, ale pomijając to: zostańmy przy klimacie.

 

Podpoznańska gmina Puszczykowo ma to coś, co powinno być wpisane na liście moto-obieżyświatów pod hasłem „odwiedzić koniecznie”. Powodem jest wspomniane wyżej muzeum założone przez Leszka Romanowskiego wraz z małżonką — pasjonatów oddanych bez reszty idei zachowania pamięci o polskich konstrukcjach technicznych. Przeważającą część wystawionych eksponatów stanowią co prawda motocykle, ale odwiedzający mogą zauważyć także inne urządzenia z minionej epoki, wkomponowane w wystrój części klubowej, wyprodukowane przez nasz przemysł — na przykład szafę grającą produkowaną przez Unitra czy legendarne radio Bambino.

 

 

Muzeum to świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu. Oprócz ekspozycji, w części klubowej można zagrać w wirtualnego golfa lub skorzystać z sali do ćwiczeń ogólnorozwojowych. Elementem poprawiającym nastrój gości jest także bilard oraz klimatyczna czytelnia zawierająca głównie pozycje poświęcone motoryzacji, a także bar. Jednym słowem: miejsce stworzone wręcz dla ligi niezwykłych dżentelmenów, jakimi bywają miłośnicy historii motoryzacji.

 

 

Zainteresowałem się tym miejscem dzięki legendzie sportu motorowego, Andrzejowi Lissemu, którego miałem okazję poznać osobiście i z którym rywalizowałem jeszcze w połowie lat 80. ubiegłego wieku. Pan Andrzej, jako przyjaciel muzeum, w dniu 7 lutego br. skorzystał z zaproszenia i zdecydował się opowiedzieć o swojej sportowej przygodzie, która po 1987 roku z wyścigów motocyklowych przeszła na starty w wyścigach motorowodnych. Warto posłuchać na żywo o kulisach tego, co w mediach zwykle pojawia się jedynie jako suche informacje.

 

 

Takie osobiste spotkanie zamienia się w spektakl jednego aktora. Tak też było i teraz. Pan Andrzej, pomimo 80 lat na karku, z finezją (z której był znany w środowisku) przytaczał wspomnienia ze swoich startów, okraszając je stylowymi anegdotami, sprawiając, że słuchacze byli autentycznie pochłonięci tą retro opowieścią. Trzeba przyznać, że wyniki sportowe — nie tylko na poziomie mistrzostw Polski, lecz i areny międzynarodowej — robią wrażenie, choć skromność przekazu kierowała uwagę słuchaczy na warunki, w jakich te rezultaty były osiągane, a nie na same wyniki. Całości dopełniało wystawienie motocykla Promot 250 cm3 z czasów aktywności motocyklowej oraz łodzi z kategorii katamaran, którą Pan Andrzej startował w klasie S-550.

 

 

Dla mnie odwiedzenie tego miejsca było też okazją do zobaczenia dwóch motocykli SKM 250, przy budowie których — na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku — brałem udział. Był to impuls do przekazania kopii dokumentacji technicznej obsługi tych motocykli, które posiadam w swoich archiwach, gdyż i ja startowałem na tej konstrukcji w mistrzostwach Polski w tamtym czasie. W muzeum można zobaczyć też szereg innych pojazdów polskiej produkcji, które w sporcie były dostępne tylko dla wybranych, choć noszą znamiona emblematów fabryk kojarzonych raczej z motocyklami użytkowymi — całą gamę motocykli WSK Trial czy wyścigową WSK 175.

 

 

 

Zresztą — proszę zobaczyć galerię; szczerze zachęcam, by odwiedzić to miejsce osobiście.

 

LwG






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz