Mogę śmiało powiedzieć, że Yamaha MT-09 AMT to motocykl, który zaskakuje i intryguje. Moja „turboszybka” znajomość z tym motocyklem pozostanie w pamięci na dłużej. Zautomatyzowana skrzynia biegów Y-AMT (Yamaha Automated Manual Transmission) to krok w przyszłość, który budził moje obawy – czy „automat” nie odbierze duszy nakeda, który ma być zwinny, sprytny, dynamiczny i maksymalizować radość z jazdy. Okazuje się, że Yamaha znalazła złoty środek na miasto i peryferia 😉.
Silnik CP3 o pojemności 890 cm³ to petarda – 119 KM i 93 Nm momentu obrotowego manifestują swoją obecność od najniższych obrotów, a ryk trzycylindrowca potęguje emocje. W trybie manualnym Y-AMT zmienia biegi błyskawicznie i precyzyjnie, za pomocą przycisków pod lewym kciukiem i palcem wskazującym. Każde kliknięcie jest płynne, bez szarpnięć (poza ruszeniem), a quickshifter działa z yamahowską precyzją. MT-09 jest zwinna, lekka (196 kg z Y-AMT) i przewidywalna w zakrętach. Zawieszenie dobrze radzi sobie na krętych drogach, a hamulce Brembo zapewniają bardzo dobrą efektywność i precyzję dozowania. Pozycja za kierownicą jest naturalna.
Y-AMT to rozwiązanie dla tych „mieszczuchów”, którzy chcą skupić się na jeździe, bez męczenia się ze sprzęgłem w korkach.
MT-09 w tej konfiguracji to udane połączenie tradycji i nowoczesności. Dla tradycjonalistów manualna zmiana biegów wciąż będzie bliższa sercu, ale Y-AMT przekonuje precyzją i wygodą. Warto przetestować samemu – ten naked potrafi „narysować banana” na twarzy.
Plusy:
+ dynamika
+ radość z jazdy
+ lekkość i zwinność
Minusy:
– za krótko jeździłem, żeby je dostrzec 😉, ale wolałbym mieć amortyzator skrętu i chociaż małą owiewkę
– zmiana biegów w zakrętach
MT-09 okiem Adama Wieczorka






