Nienawidzę improwizacji. Jeśli ktoś z Was myśli, że jestem spontaniczny, bo tworzę obrazy zamaszystymi ruchami rozchlapując farbę, to jest w błędzie. Moja córka nazwałaby to chaosem pod kontrolą (z tym, że ona ma to na co dzień, a ja tylko podczas malowania), ale na pewno nie kieruję się przypadkowością.
Podstawą są warstwy. Czasem planuję parę godzin – co najpierw, co później – bo tu nie ma kontrol zet. Pomagają mi tu szablony wycinane z papieru, którymi zasłaniam fragmenty obrazu. A ten rysunek miał ich najwięcej. Na zamówienie grupy na FB Goldwing Polska.

















