Dodano 2 tygodnie temu

NSU 601 TS z koszem Steib z 1936 roku — projekt, który czekał prawie 5 lat, by w końcu wrócić na drogę.

(1 opinia)

Cześć,

chciałbym rozpocząć tutaj relację z renowacji motocykla, który od kilku lat czekał na właściwy moment, decyzję i energię, by naprawdę ruszyć do przodu.

Motocykl trafił do mnie w stanie dalekim od ideału. Przez długi czas projekt stał „w częściach” – głównie z powodów życiowych i organizacyjnych. Silnik został jednak odbudowany zaraz po zakupie i przez niemal 5 lat czekał na dalszy etap prac.

Kilka lat temu miałem poważny wypadek, po którym mam trwałe uszkodzenie nerwów w lewej ręce. Nie jestem dziś w stanie samodzielnie wykonać wszystkich prac mechanicznych, dlatego projekt realizuję we współpracy z doświadczonymi fachowcami. Moją rolą jest planowanie, kompletowanie części, podejmowanie decyzji i pilnowanie, by całość szła w dobrą stronę.

Obecnie motocykl jest już złożony „w szkielet”:

-rama,

-koła,

-błotniki,

-zbiornik,

-kierownica,

-konstrukcja siedzenia

są połączone w jedną całość, co pozwala realnie zobaczyć proporcje i kierunek projektu.

Silnik jest po pełnej odbudowie i w najbliższych dniach wraz z gaźnikiem, lampami oraz wózkiem bocznym trafi do mechanika na dalsze prace. Równolegle wykonywane są drobne elementy: ośki, dystanse, uchwyty – rzeczy małe, ale kluczowe dla całości.

Ten projekt to dla mnie coś więcej niż tylko renowacja motocykla. To proces, który daje ogromną frajdę, satysfakcję i – mimo trudności – motywację do działania. Chcę tutaj pokazać całą drogę: bez pośpiechu, bez udawania, krok po kroku.

Jeśli macie pytania, sugestie albo doświadczenia z podobnymi projektami – chętnie poczytam i podyskutuję.

Ciąg dalszy w kolejnych wpisach.

 






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz