W sobotni poranek 30.08 spod Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie wyruszył I Mundurowy Rajd Motocyklowy „Śladami Historii – Bohaterowie Września 1939”.
W ciągu czterech dni jego uczestnicy pokonali blisko 1500 km, odwiedzając miejsca pamięci związane z wydarzeniami września 1939 roku oraz groby kolegów – polskich żołnierzy, którzy w ostatnich latach polegli na misjach.
Rajd rozpoczął się od uroczystego złożenia kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza. Następnie padła komenda „na koń!” i motocykliści ruszyli w trasę. „Chcemy pokazać młodym pokoleniom Polaków, że warto pielęgnować ideały, walczyć o swoje przekonania i troszczyć się o Ojczyznę” – powiedział płk rez. Szczepan Głuszczak, koordynator wydarzenia, który wyruszył w drogę na motocyklu marki Indian.
W rajdzie wzięło udział kilkadziesiąt osób – głównie żołnierzy i policjantów. Trasa prowadzi przez Kałuszyn, Wiznę oraz miejsca spoczynku kolegów poległych na misjach w ostatnich latach. W poniedziałek, 1 września, uczestnicy wzięli udział w uroczystościach na Westerplatte, a w drodze powrotnej odwiedzą pole bitwy nad Bzurą.
Żołnierze i policjanci, dla których walka, zapach prochu i świst kul nie są obce, najlepiej rozumieją, co czuli ich poprzednicy we wrześniu 1939 roku. Godne podziwu jest ich zaangażowanie w upamiętnianie nie tylko historycznych bohaterów, ale także kolegów, którzy oddali życie na współczesnych misjach.
Z przykrością muszę jednak zauważyć, że na starcie rajdu, by pożegnać motocyklistów, stawiłem się jedynie ja i Artur Wajda, reprezentujący redakcję „Motocyklisty”. W internecie często mówi się o „braterstwie motocyklistów”, ale to wydarzenie pokazało, że nie zawsze przekłada się to na czyny.
Foto: Artur Wajda


















