Longin Bielak, legenda sportów samochodowych, skończył 100 lat!
Swą motoryzacyjną pasję zaczynał od motocykli Harley-Davidson
- SONY DSC
Longin Bielak jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych i wyścigowych. Ogółem zdobył 21 tytułów mistrza i wicemistrza Polski w wyścigach i rajdach samochodowych. Niewiele osób pamięta, że swoją pasję motoryzacyjną zaczynał od motocykli.
- SONY DSC
Aż dziwi bierze, że nikt jeszcze nie napisał książki o Longinie Bielaku. Nie wiem, czy 500 stron starczyłoby na biografię tego skromnego człowieka. Opisu jego kariery sportowej się nie podejmuję, bo nie da się tego zawrzeć w kilku zdaniach. Wspomnę tylko, że ogółem zdobył 21 tytułów mistrza i wicemistrza Polski w wyścigach i rajdach samochodowych. Aby tego dokonać wygrał setki rajdów i wyścigów. Oprócz tego, że jeździł, przez pewien czas z Jerzym Jankowskim i Zbigniewem Suchardą zajmował się przygotowywaniem silników do samochodów sportowych.
Po zakończeniu startów służył swoją wiedzą i doświadczeniem młodym zawodnikom. Dziś jest przewodniczącym Koła Seniorów Automobilklubu Polski. W środę skończył 100 lat.
I tu pojawia się Harley-Davidson. Longin Bielak nauczył się jeździć pojazdami mechanicznymi właśnie na tym motocyklu. 15 grudnia 2021 roku spytałem go o tą historię, oto jak to wspomina:
Po wybuchu II wojny światowej, jako 13-letnie dziecko zostałem wywieziony na Syberię. Tam musiałem pracować przy budowie linii kolejowej. W 1944 roku, gdy miałem nieco ponad 17 lat, w ramach mobilizacji powołano mnie do formującej się w Związku Radzieckim armii polskiej. Tam trafiłem do zwiadu, najpierw pieszego, potem konnego, a finalnie do zwiadu zmotoryzowanego. W jednostce tej nauczyłem się jeździć na Harleyu-Davidsonie, bo takie motocykle posiadała ta jednostka. Był to motocykl bardzo ciężki, gdy się wywrócił jednej osobie trudno było go podnieść. Później zamontowano do nich wózki boczne. W nim jeździł żołnierz z karabinem maszynowym (rkm).
Pamiętam moje pierwsze lekcje jazdy tym motocyklem, było to w zimie, w Chełmie Lubelskim. Uczył nas Rosjanin, zastępca dowódcy kompani. Usiadłem z przodu na motocyklu, ona za mną. Pokazał mi: „tu masz gaz, tu kierownica, biegi masz tu – 1, 2, 3, sprzęgło po lewej stronie i teraz patrz jak ja będę jechał”. Ruszył spokojnie, odpowiednio operując gazem i sprzęgłem. Gdy ja wsiadłem zrobiłem wszystko tak jak on mówił, gdy ruszyłem ostro dodałem jednak gazu i pojechałem w krzaki. Strasznie mnie to zniechęciło do jazdy. Na to nasz instruktor powiedział: „nic się nie martw, z ciebie będzie jeszcze dobry kierowca”. To były moje początki styczności z motoryzacją. Na froncie już sobie dobrze radziłem z tym motocyklem. Później, nadal będąc w wojsku, nauczyłem się jeździć samochodem.
Po zakończeniu wojny Longin Bielak rozpoczął pierwsze starty w rywalizacji samochodowej na służbowym Citroenie.
Od siebie i całej redakcji MOTOCYKLISTY życzymy Panu Longinowi 200 lat !
Tomasz Szczerbicki
Fotografie z archiwum Longina Bielaka.



















