Dostałem do testów Royala Enfielda Guerrilla 450, który zadebiutował na rynku dwa lata temu. Byłem bardzo ciekawy tego motocykla i drogi, jaką przeszła ta marka przez ostatnie lata. Wciągu czterech dni przejechałem nim prawie tysiąc kilometrów, po autostradach, drogach krajowych i lokalnych Podlasia oraz po szutrach Suwalszczyzny. Taki dystans pozwolił mi w miarę poznać ten motocykl.
Z nowymi Royalami mam do czynienia od 1999 r., gdy mój znajomy rozpoczął próby otwarcia w Polsce pierwszego po wojnie przedstawicielstwa tej marki. Sprowadził wówczas kilka maszyn do testów dla dziennikarzy. Wspólnie z Rafałem Dmowskim testowaliśmy wtedy pierwsze egzemplarze, były to modele: 350, 500 i diesel. Motocykle jeździły dobrze, ale ich wykonanie sporo odstawało od standardu motocykli japońskich. W tej kwestii zrobiono kilka milowych kroków, dziś Royale mogą stawać bez kompleksów obok japończyków.
25 lat temu Royale Enfieldy były klasą samą dla siebie, dziś stworzyła się grupa rynkowa, w której plasują się te motocykle. Myślę o konkurencyjnych markach: BSA i Jawa. Wszystkie te trzy marki mają kilka punktów wspólnych, a jednym z nich jest stawianie na oldtimerowe i klasyczne wzornictwo.
Krótka dygresja
Chciałem wspomnieć jeszcze o jednej sprawie – w Europie zachodniej prawdziwy renesans przeżywają motocykle klasy 250 – 450 cm³. U nas ten „renesans” przyjmuje się z dużymi oporami. Jest to dla mnie trudne do zrozumienia, bo ta grupa oferująca naprawdę dużo motocyklowej radości i możliwości. Cóż, kompleksy naszych motocyklistów – który po roku stają się już „prawdziwymi motocyklistami” – nakręcają w internecie jakąś dziwna retorykę. Według niej motocykle klasy 500 – 650 są dla poczatkujących, a „prawdziwi motocykliści” na mniej niż litra nie siadają. Jest to kompletną bzdurą, ale tak nagłośnioną, że ludzie w to wierzą.
Później osoby, chcące rozpocząć swoją przygodę z motocyklami, czytają takie bzdury i sięgają na początek po ciężkie i szybkie maszyny z silnikami 500 – 650 cm³. Zamiast cieszyć się jazdą, walczą z ich opanowaniem i zamiast przyjemność mają udrękę i stwarzają zagrożenie na drodze.
Motocykle klasy 250 – 450 oferują prawie wszystkie znane marki japońskie, włoskie, angielskie, koreańskie, indyjskie i chińskie. Jest w czym wybierać, pod względem osiągów silników i stylistyki nadwozia.
Krótka dygresja – trzy lata temu obserwowałem jednego z takich „prawdziwych motocyklistów”, który po pięćdziesiątce zapragnął nowych wrażeń. Trącił kompleksami więc na początek wybrał BMW GS 1300. Kilka miesięcy później okazyjnie kupił Royala Enfielda 350. Przez ostatnie dwa lata częściej widziałem go na Royalu niż BMW. Gdy przyjeżdża Royalem jest radosny i wesoły, gdy przyjeżdża BMW jest napięty i styrany walką z tym motocyklem.
Sprawdziłem też, czym obecnie jeżdżą dawni mistrzowie motocyklowi. Kilku z nich dosiada lekkich motocykli z silnikami 250 – 400 cm³ i choć mają już często po siedemdziesiątce idę o zakład o butelkę 18-letniej „rudej wody na myszach” z najwyższej półki, że swoimi 350-kami z palcem w nosie objechaliby na krętych drogach „prawdziwych motocyklistów” na ich tysiącach czy monstrualnych Adventurach.
W drogę
Wsiadłem na Royala Enfielda Guerrilla 450 i ruszyłem na Suwalszczyznę. Rekordowe upały wskazały mi ten kierunek – jezioro Hańcza. Lubię po drodze poznawać miejsca, w których nie byłem, więc i tym wyznaczyłem kilka punktów na trasie. Pierwszym była Góra Strękowa koło Wizny, gdzie znajdują się ruiny bunkra, w którym zginął kpt. Władysław Raginis. Uważam go za jednego z największych bohaterów wojny obronnej we wrześniu 1939 r. Przez trzy dni dowodził obroną odcinak, który atakowały 60-krotnie (!) liczniejsze siły niemieckie. Gdy walka się zakończyła i pozostali przy życiu jego żołnierze szli do niewoli, Raginis rozerwał się w bunkrze granatem. Przysięgał żołnierzom przed walką, że broni nie złoży i słowa dotrzymał.
CENA: 27 442 zł
- Góra Strękowa koło Wizny i ruiny bunkra kpt. Raginisa
Będąc w tej okolicy warto też odwiedzić Tykocin. Bardzo piękne miasteczko, i historycznie i architektonicznie. Ja tam jednak nie pojechałem, bo byłem tam niedawno.
Z Wizny ruszyłem do Twierdzy Osowiec przez Biebrzański Park Narodowy. Prowadziły tam dwie drogi – jedna na granicy BPN, a druga przez jego środek. Oczywiście wybrałem tą drugą – 45 km przez las i bagna. Mniej więcej w połowie tego odcinka jest ścieżka edukacyjna „Długa Luka” – ok. 400 m pomostem nad bagnami.
- Ścieżka przez biebrzańskie bagna
Jadąc dalej, ok. 7 km przez Twierdza Osowiec, na tzw. „Drodze Carskiej”, jest duży parking leśny i trasa piesza „W koło Fortu IV”. Ma ona ok. 4 km, ale jej obejście zajmuje co najmniej dwie godziny. Oznaczenia na trasie są fatalne, więc jak ruszycie trzeba intuicyjnie wchodzić w wydeptane ścieżki leśne, aby dość do pisanych obiektów. Carska Twierdza Osowiec to ciekawa fortyfikacja, wybudowana pośrodku biebrzańskich bagien broniła jedynego przejścia na tym terenie.
I na obejściu Fortu IV atrakcje Twierdzy Osowiec się kończą. Gdy dojechałem do Informacji Turystycznej, znajdującej się w dyrekcji BPN, okazało się, że od trzech lat twierdza (znajdując się na terenie wojskowym) jest bezwzględnie zamknięta dla zwiedzających. Prawdopodobnie powodem tego jest obecna sytuacja. Mówi się trudno i jedzie się dalej.
Motocykl, odsłona 1
Moja opinia o tym motocyklu jest bardzo dobra, choć jakieś drobne ryski się też pojawiły. Jest to wszechstronny, lekki motocykl, o ciekawej stylistyce, który idealnie nadaj się do jazdy po mieście i wypraw, podczas których pokonuje się dziennie do 300 – 400 km, czyli do aktywności najczęściej realizowanych u nas.
Royal Enfield Guerrill 450 – za co wystawiłbym mu 5, w pięciostopniowej skali:
– Pierwsze to zwrotność, w zakrętach zachowuje się pewnie, dając dużo radości z jazdy.
– Drugie to skrzynia biegów, jej kultura pracy jest perfekcyjna, bez zgrzytów, trzasków i stuków, każde dotknięcie dźwigni precyzyjnie wybiera bieg. Szczerze mówić nie pamiętam, żebym kiedyś jeździł motocykle z tak cicho, lekko i precyzyjnie pracującą skrzynią biegów.
– Trzecia piątka to moc i moment obrotowy. Ta jednocylindrowa 450 na moc maksymalną 40 KM osiąganą przy 8000 obr./min. Jeszcze lepiej wygląda moment obrotowy – 40 Nm osiągany przy 5500 obr./min. Według mnie te parametry dla turystycznej 450 są bardzo dobre.
– Warte pochwały są też detale tego pojazdu i jakość ich wykonania. Takie drobnostki, a cieszy ich staranność.
Jednocylindrowce charakteryzują się przeważnie sporymi wibracjami. O dziwo ten Royal jest w tym względzie nietypowy. Gdybym nie wiedział, że to jednocylindrowiec, to byłbym przekonany, że to rzędowa dwucylindrówka. Przy prędkościach 120 – 130 km/h wibracje wzrastają, ale nie jest to uciążliwe w czasie jazdy.
Suwalszczyzna
Jadąc na Suwalszczyznę zawsze wybieram drogę przez Augustów, tam daje sobie trochę czasu na długi spacer po tym uroczym mieście. Byłem tam dziesiątki razy i zawsze ten spacer mnie cieszy. Jeżeli macie trochę czasu polecam też rejs widokowy po okolicznych jeziorach.
Z Augustowa już bez przerwy ruszyłem do Bazy Motocyklowej w Malesowiźnie (nr 19), prowadzonej przez Michała. Jest to miejsce przyjazne dla motocyklistów. Po drodze były Suwałki, ale miast to zwiedziłem kilka lat temu.
U Michała zatrzymałem się na dwa dni. Tu odpoczywa się bez napięć, a jak motocykl wymaga drobnej naprawy to też jest możliwość to zrobić. W odległości czterech kilometrów od bazy jest sporo ciekawych rzeczy, m.in.: rzeka i jezioro Hańcza (najgłębsze w Polsce), ruiny starego młyna w Turtulu, głazowisko Bachanowo. Kawałek dalej warto przespacerować się, aby zobaczyć głaz graniczny przy jeziorze Hańcza i ruiny starego dworu oraz park w Starej Hańczy. Kilkanaście kilometrów dalej są sławne wiadukty w Stańczykach. Suwalszczyzna jest ciągle jeszcze krainą spokojną i mało uczęszczaną przez turystów a tutejsze jeziora są czyste.
- Jezioro Hańcza
W planach, oprócz kąpieli w jeziorze Hańcza, miałem też zwiedzenie Muzeum Motoryzacji w Białej Oleckiej. To bardzo ciekawe miejsce, na ekspozycji jest tam blisko 300 pojazdów (samochodów i motocykli) ustawionych tak, że każdy można obejść i dokładnie obejrzeć. Ta przestrzenność ekspozycji sprawia, że zwiedzanie daje dużo przyjemności.
„Pomysł i inicjatywa stworzenia muzeum motoryzacji wyszły od Wojciecha Kota, przedsiębiorcy z Olecka, który większość życia zawodowego poświęcił przemysłowi jachtowemu, współtworząc markę cenioną w świecie – Delphia Yachts. Z muzeum zaczęło się dość niewinnie, bo od sentymentalnych wspomnień związanych z pojazdami jego taty. Kiedy z końcem lat 50. na ulicach rodzinnego Mrągowa zaczęły pojawiać się Syrenki, Fiaty 600 czy Mikrusy, ojciec Wojciecha Kota kupił nowego Wartburga 311” – napisano o muzeum, a więcej informacji znajdziecie na ich stronie: https://muzeum.bialaolecka.pl/
- Muzeum Motoryzacji w Białej Oleckiej
Każdy znajdzie tam coś dla siebie: są pojazdy przedwojenne; ikony lat PRL; samochody rządowe; ponad 100 motocykli z różnych okresów (w tym polskie Sokoły, Podkowy, SHL-ki); samochody, które przeszły do legendy, m.in. Jaguar E-type, DeLoreana z „Powrotu do przyszłości”, Tatraplan.
Motocykl, odsłona 2
Royal Enfield Guerrill 450 ma bardzo czytelny wyświetlacz, który może też służyć (za pomocą aplikacji) jako wyświetlacz dla nawigacji. Jest to bardzo wygodne. Przełączniki na kierownicy rozmieszczone zostały logicznie i pracowały miękko.
Prędkości – na autostradzie jechałem 100 – 110 km. Motocykl prowadził się przyjemnie i pewnie. Przy wyprzedzaniu TIR-ów prędkość dochodziła do 125 – 135 km. Nie był to maksimum, rolgaz miał jeszcze trochę do odwinięcia. Producent podaje, że motocykl osiąga 140 km/h. Myślę, że realnie jego prędkość jest nieco większa. Po drogach lokalnych jeździłem przeważnie z szybkością 60 – 70 km/h. Chciałem mieć możliwość oglądania okolicy.
Wady – subiektywne. Dla mnie to był zbiornik paliwa. Ma on pojemność 11 litrów, przy średnim spalaniu ok. 3,4 – 3,7 l / 100 km wydaje się sporo, ale… po przejechaniu 150 km zapalała się już rezerwa. Mając świadomość (z dawnych doświadczeń), że rezerwa przeważnie starcza na przejechanie ok. 50 km dwa razy przeżyłem koszmar. Jadąc trasą, gdzie okazało się, że przez blisko 100 km nie ma stacji benzynowej oczami wyobraźni widziałem sytuację, że kończy się benzyna, a ja stoję w upale 38° C, gdzieś na drodze bez cienia. Z duszą na ramieniu jechałem dalej. Okazało się, że w Royalu rezerwa starcza na 120 km delikatnej jazdy. Skończyło się dobrze, ale strachu się najadłem.
Zdaje siebie sprawę, że wiele motocykli ma tak, że trzeba je tankować co 200 km, i nie jest to wielka wada. Nie mniej była to cecha zmuszając do ciągłej obserwacji wskaźnika poziomu paliwa i sprawdzania, czy po trasie będą stacje. Przerażony wizją pchania motocykla w upał tankowałem go później co 120 – 150 km.
Wygląd motocykla – to już musicie ocenić sami. Według mnie malowanie było ciekawe, a powłoka lakiernicza wysokiej jakości. Karoseria jest klasyczna. Motocykl gotowy do jazdy waży 184 kg. Kanapa umieszczona jest nisko, co jest bardzo wygodne i sprawia, że to dobra opcja na niskich osób. Hamulce – tarczowe z przodu i z tyłu – wspierane przez ABS były w pełni wystarczające. Zawieszenia były dość sztywne, ale to zapisałbym na plus, bo przy szybkiej jeździe daje to pewność prowadzenia.
Motocykl Royal Enfield Guerrill 450 kosztuje ok. 27 tys. zł. Jego cena może się wahać, w zależności od wyposażenia czy okresowych promocji. Moja rada powtarzana za każdym razem – jeżeli szukasz motocykla w tym stylu wypożycz go sobie na weekend, przejedź ok. 400 km i zobaczy czy Ci on pasuje.
Podlasie i na Mazowsze
W Bazie Motocyklowej w Malesowiźnie było miło, ale test to jazda, więc po dwóch dniach ruszyłem na Podlasie. Zatrzymałem się u rodziny we wsi Klimczyce. Upał nie sprzyjał zwiedzaniu, ale zawsze ciągnie mnie do odkrycia czegoś, czego jeszcze nie widziałem. Tym razem był to kolejny dół po wybuchu rakiety V-2. Kolega wskazał mi go niedaleko miejscowości Drażniew. Od kiedy pamiętam interesuje się historią prób z niemiecką „wunderwaffe” (bomby V-1 i rakiety V-2). Wiosną 1944 r. prowadzono próby, wystrzeliwano jej z poligonu na Podkarpaciu i spadały one w okolicach Sarnak i Siemiatycz na Podlasiu. Choć od tego czasu minęło ponad 80 lat, ślady upadku tych bomb i rakiet można znaleźć w lasach i na polach.
- Rzeka Bug w Klimczycach
Jeżeli ktoś chciałby wybrać się na wycieczkę i poszukać tych „dołków” to polecam wydaną kilka lat temu książkę Sławomira Kordaczuka „Próby niemieckiej broni V-1 i V2 na Podlasiu wiosną 1944 roku”. Można ją kupić w internecie lub wysyłkowo w Muzeum Regionalnym w Siedlcach. Kordaczuk odnalazł chyba wszystkie miejsca upadku bomb i rakiet i opisał ich lokalizacje. Wycieczka ich śladem to ciekawe dotknięcie wielkiej historii.
- Dół po upadku rakiety V-2 w Drażniewie
Ostatnim etapem testu Royala, a zarazem wyprawy turystyczno-poznawczej, był II Rajd Motocyklowy w Kąkolewnicy zorganizowany przez lokalny klub Wiking. Tam spotkałem się z reprezentacją redakcji „Motocyklista” i obejrzałem start do rajdu.
- Dwie Sahary (BMW i Zundapp) na rajdzie w Kąkolewnicy
Z Kąkolewnicy ruszyłem do Warszawy. Przez cztery dni przejechałem 970 km, taki dystans pozwolił już w miarę poznać motocykl, którym jechałem.
Podsumowując
Motocykl i jego ocena jest bardzo subiektywną rzeczą. To, co mi pasuje może nie odpowiadać komuś innemu i na odwrót. Tu nie ma uniwersalnych wzorców, jak twierdzą „prawdziwi motocykliści” powtarzający, że jak coś jest modne to jest fajne i dobre. Musisz dobrać motocykl, którym jeździ Ci się najlepiej, aby potem cieszyć się z jazdy a nie walczyć z maszyna, robiąc dobrą minę do złej gry.
Wiele razy miałem do czynienia z podobnymi do siebie motocyklami i jednym jeździło mi się dobrze, a drugim mniej. Jeżeli motocykl ma być twoim przyjacielem musisz go lubić za jazdę, a nie wygląd czy szpan przed kolegami.
Cena: od 27 442 zł
Specyfikacja techniczna
Wymiary
Waga gotowego do jazdy: 184 kg
Rozstaw osi: 1440 mm
Wysokość siedziska: 780 mm
Prześwit: 169 mm
Dł. x szer. x wys.: 2145 x 833 x 1125 mm
Zasięg
Zbiornik paliwa: 11 l
Zużycie paliwa na 100 km: 3,39 l
Silnik
Liczba cylindrów: 1
Średnica x skok: 84 x 81.5 mm
Chłodzenie: Chłodzenie cieczą
Pojemność skokowa: 452 cc
Układ wtryskowy: ECU
Zawory na cylinder: 4
Stopień sprężania: 11.5:1
Moc maksymalna: 29.44 kW @ 8000 rpm
Prędkość maksymalna: 140 km/h
Maksymalny moment obrotowy: 40 Nm@5500 rpm
Emisja CO2: 82.15 g/km
Obroty biegu jałowego: 1300 ± 100 rpm
Emisja hałasu: 86 dB @ 3250 rpm
Sprzęgło: Wielopłytkowe, mokre
Przeniesienie napędu: Łańcuch
Skrzynia biegów: 6 biegowa
Układ rozruchowy: Elektryczny
Olej silnikowy: 10W40 API SN, JASO MA2, Półsyntetyczny
Podwozie i hamulce
Koło przednie: 120/70 R17
Koło tylne: 160/60 R17
Zawieszenie przednie: Zawieszenie teleskopowe 43 mm o skoku 140 mm
Zawieszenie tylne: Mono-shock o skoku 150 mm
ABS: Dwukanałowy
Hamulec przedni: Tarcza wentylowana o średnicy 310mm, zacisk z dwoma tłoczkami
Hamulec tylny: Tarcza wentylowana o średnicy 270mm, zacisk z pojedynczym tłoczkiem
Układ elektryczny
Instalacja elektryczna: 12 V
Akumulator: 12 V, 8 Ah
Reflektor tylny, kierunkowskazy: Zintegrowane, LED


































































