Wyróżnione
Dodano 1 miesiąc temu

Kobieta motocyklisty

(2 opinie)

Pierwotnie tytuł miał brzmieć „Żona motocyklisty”, ale przecież są też partnerki i narzeczone, zatem określenie „kobieta” wydaje mi się bardziej adekwatne. Wiążąc się z mężczyzną, poznajesz jego charakter, przyzwyczajenia i oczywiście pasje.

Nie na darmo mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Tak też było ze mną. Zupełnie inny świat zagościł w moim domu i sercu. Stopniowo zbliżam się do świata mojego mężczyzny – świata przepełnionego motoryzacją: motocyklami, quadami, starymi samochodami i tymi z silnikami V8. Już nie pamiętam, ilu nazw musiałam się nauczyć, a ilu jeszcze nie znam. Pytam, bo przecież nie wyssałam tej pasji z mlekiem matki, tak jak mój mąż. On pewnie dopowie, że wychował się na mleku modyfikowanym. Niech mu będzie.

 

 

Uczę się cały czas, choć nigdy nie powiem o sobie, że jestem motocyklistką. Jestem żoną motocyklisty i pasażerką. Co więcej, nie zamierzam tego zmieniać. Czy jestem przez to tzw. gorszą kategorią? Nie uważam tak, wręcz przeciwnie. Staram się być dla niego wsparciem, a jednocześnie podchodzę do tematu z mniejszymi emocjami, dzięki czemu widzę pewne rzeczy z innej perspektywy. Ktoś powie, że studzę zapędy – może i tak, ale nie muszę mieć tego samego zdania w każdej kwestii.

 

Są kobiety świetnie odnajdujące się za kierownicą jednośladu. Jeżdżą same i można powiedzieć, że dorównują mężczyznom. Podziwiam je, ale nie zazdroszczę. Dzielę pasję mojego mężczyzny w inny sposób. Słucham, gdy opowiada, pomagam, gdy o to poprosi, i jeżdżę, bo lubię jego towarzystwo. Cieszę się, że nie izoluje mnie od swojego świata i nie ucieka w pasję przede mną. I to jest, myślę, najważniejsze. Uważam, że facet bez pasji bywa sfrustrowany i te złe emocje często odreagowuje w związku. Z drugiej strony zdarza się, że mężczyźni szukają w hobby ucieczki od codzienności, tworząc strefy tylko dla siebie. Myślę, że to niestety początek końca każdego związku. Te tzw. marginesy prywatności świadczą tylko o tym, że zostawiamy sobie furtki, przez które uciekamy od siebie nawzajem.

 

Wracając do samych motocyklistów – to grupa bardzo specyficzna i różnorodna. Spotykamy ludzi, którzy autentycznie to kochają i to po prostu widać oraz czuć. To osoby, dla których świat mechaniki nie ma tajemnic. Są też tacy, którzy ulegają modzie i nie wstydzą się tego, że dopiero się uczą. Są jednak i tacy, którzy udają ekspertów i wybitnych znawców. Motocykliści są różni. Mnie osobiście najbardziej przeszkadza udawanie kogoś, kim się nie jest w rzeczywistości. Szukanie poklasku i lansowanie się nie jest dla mnie. Co więcej, tacy „lanserzy” rzadko zyskują uznanie w środowisku – częściej stają się powodem do żartów. Takiej autentyczności brakuje czasami zwłaszcza w sieci, gdzie każdy chce się czymś szczególnym wyróżnić.

 

 

Czasami nasi mężczyźni zapominają, że niemal za każdym spełnionym pasjonatem stoi kobieta, która wspiera, czeka w domu lub podróżuje razem z nim. Tak jest właśnie ze mną. Cieszę się, gdy mój motocyklista jest szczęśliwy, gdy znajduje w swojej pasji miejsce dla mnie i gdy wraca do domu cały, zdrowy i zadowolony.

 

Warsaw Motorcycle Show 2026 – gdzie w tym wszystkim są targi?






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz