Wyróżnione
Dodano 2 miesiące temu

Jak skuter wyprowadził mnie z błędu

(1 opinia)

Odebrałam kluczyki. Uśmiech. Pełen profesjonalizm.

 

Wiecie… taka pani z redakcji, która przyszła odebrać sprzęt do testów. Chwila rozmowy, kilka zdjęć, wszystko pięknie.

Po czym zostałam z Aprilią SR GT 400 sama.

Spojrzałam na nią.

Ona na mnie.

I cała ta pewność siebie gdzieś wyparowała.

– No dobra… i co teraz?

– Wsiadasz.

– A jak nie sięgnę do ziemi?

– Nie wymyślaj.

– A jak ją przewrócę?

 

 

I w tym momencie moja wyobraźnia ruszyła z kopyta. Już widziałam tę piękną, nową Aprilię leżącą na boku, a siebie tłumaczącą naczelnemu, że felieton będzie krótki, za to bardzo drogi.

Pierwsze, co zrobiłam, to napisałam wiadomość z pytaniem o ubezpieczenie.

Tak na wszelki wypadek.

Dopiero później zaczęłam się jej przyglądać.

I wtedy dotarło do mnie, że ja naprawdę myślałam, iż skuter będzie dużo mniejszy.

Tymczasem stał przede mną całkiem konkretny sprzęt. Kanapa na wysokości 820 mm, a ja przy swoich 169 centymetrach bardziej stałam na palcach niż na stopach.

– No pięknie, Dorota… pierwszy raz na skuterze i od razu takie wyzwanie.

Nigdy wcześniej nawet nie siedziałam na skuterze. Całe moje motocyklowe doświadczenie kręciło się wokół cruiserów. Wsiadałam i wszystko było naturalne.

Tutaj naturalne nie było nic.

Dobra.

Teraz trzeba jechać.

Ruszyłam.

Pierwsze kilka metrów…

– No dobra… gdzie są biegi?

Lewa noga zaczęła szukać dźwigni.

Nie znalazła.

– A sprzęgło?

Lewa ręka też odruchowo chciała coś ścisnąć.

Nic.

– Dorota… ogarnij się. Przecież to skuter!

Śmiałam się sama z siebie i raczej to był nerwowy śmiech wariata.

Tyle lat jazdy motocyklem, a człowiek nagle odkrywa, że połowa odruchów przestała być do czegokolwiek potrzebna.

Przez pierwsze kilkaset metrów bardziej walczyłam z własnymi przyzwyczajeniami niż z samym skuterem.

A potem…

Po prostu przestałam o tym myśleć.

Ale wiecie co?

To trwało zaskakująco krótko.

Pierwszy mocniejszy ruch manetką…

– Ooo… spokojnie!

Nie spodziewałam się, że ten skuter będzie tak żwawo ruszał spod świateł. Czterysta centymetrów sześciennych i 36 koni naprawdę daje o sobie znać. W warszawskim ruchu trzeba mieć delikatną rękę, bo wystarczy odrobinę przesadzić z gazem i już jesteś kilka samochodów dalej.

No i przepadłam.

Sama nawet nie wiem, kiedy.

– Trzeba kupić chleb.

No przecież sam nie przyjdzie.

– Skończyła się kawa.

To już sytuacja kryzysowa.

– A może jeszcze do marketu…

I nagle okazało się, że droga przez warszawskie korki wcale nie jest taka straszna.

Ba!

Zaczęłam ją nawet lubić.

– No dobra… zaczynam rozumieć, o co tyle hałasu z tymi skuterami.

Po zakupach otworzyłam schowek pod siedzeniem.

Kawa? Jest.

Pietruszka? Jest.

Saszety dla kitku? Są.

Żwirek? Też.

Patrzyłam na to wszystko i tylko się śmiałam.

– Serio? To jeszcze się mieści?

Za każdym razem wydawało mi się, że to już koniec pakowania, a tam ciągle znajdowało się miejsce na coś jeszcze.

No ale przecież nie mogło skończyć się tylko na mieście.

Padło hasło:

– To może do lasu?

Spojrzałam.

Las po deszczu.

Błoto.

Koleiny.

 

 

I znowu odezwał się ten głos w mojej głowie.

– Nie, Dorota. To jest właśnie ten moment, w którym robi się głupoty.

Ja naprawdę nie miałam żadnej potrzeby taplać się w błocie. Już oczami wyobraźni widziałam siebie wyglądającą jak dzik po błotnej kąpieli i Aprilię, którą trzeba będzie wykopywać z koleiny.

To był bardziej cudzy pomysł niż mój.

Oddałam więc kierownicę i stanęłam z boku.

Patrzyłam, jak spokojnie jedzie po błocie i leśnej drodze.

I tylko pokiwałam głową.

Czyli jednak potrafi

Duże koła, 16 cali z przodu i 14 z tyłu, robią robotę. Tam, gdzie ja widziałam problem, Aprilia po prostu jechała dalej.

Na koniec jadę przez miasto.

Z naprzeciwka motocykl.

Ręka sama poszła do góry.

Facet spojrzał.

Na mnie.

Na skuter.

I pojechał dalej.

Nie odmachał.

– No dzięki…

Jeszcze tydzień wcześniej pewnie sama spojrzałabym na skuter z lekkim uśmiechem.

Dzisiaj?

Macham wszystkim.

Motocyklistom.

Skuterzystom.

Panu z Uber Eats, który właśnie wiezie komuś obiad.

Bo wszyscy mamy ten sam uśmiech po zdjęciu kasku.

Oddając Aprilię, pomyślałam tylko jedno.

– No pięknie, Dorota…

Teraz będziesz musiała odszczekać wszystkie żarty o skuterach.

 

 

Oddałam Aprilię SR GT 400 i pomyślałam: „Uff… przeżyłam”. Teraz w dłoni mam już kluczyki do Aprilii RS 660 Factory. Jeśli ktoś w redakcji uznał, że to naturalna kolej rzeczy, to chyba ma bardzo specyficzne poczucie humoru. Ale przyznam jedno… sama jestem ciekawa, jak to się skończy.

 

Cena: 31 900 zł

 

Aprilia SR GT 400 – skuter, który daje radę, ale… miewa swoje humory.

 






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz

  1. Avatar for Dorota Grzegorczyk Redakcja says:

    Dziękujemy, że jesteś😉. Jeśli chcesz być na bieżąco wpadaj na https://motocyklista.info , zamów newsletter i polub, obserwuj oraz udostępnij nasz kanał na Twoich ulubionych socialmediach – za co z góry dziękujemy:
    Facebook: https://www.facebook.com/Motocyklista.info
    Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/motocyklista
    X: https://x.com/motocyklistainf
    YouTube: http://www.youtube.com/@Motocyklista
    Instagram: https://www.instagram.com/motocyklista.info
    TikTok: https://www.tiktok.com/@motocyklista.info
    Jak już pewnie wiesz, nie prosimy się o pieniądze u importerów motocykli, bo jesteśmy dla Was, a nie dla nich. Po prostu nie jesteśmy wydzieloną częścią jakiejś korporacji😉. Reklamowo są u nas tylko Ci, którzy chcą być między Wami i cenią naszą niezależność, a nie Ci, którzy chcą sprzedawać za naszym pośrednictwem swoje towary i realizować plany w excelach. W materiałach piszemy DLA WAS to „co czujemy i poznajemy”, a nie to „co wypada”, albo „jest oczekiwane”, bo dla nas to PASJA, a nie BIZNES.

    Dlatego jeśli chcesz wesprzeć nasze projekty takie jak „Bezpieczny Motocyklista”, MotoART i „Motocyklista do szpiku kości” i „Motocyklista z klasą”, albo po prostu uważasz, że to co robimy jest dobre – możesz także:

    Dołączyć do naszych patronów na: https://patronite.pl/Motocyklista
    lub postawić kawę na: https://buycoffee.to/motocyklista/

    Za to dziękujemy w sposób szczególny 🤝 👍
    Z motocyklowym pozdrowieniem 🤝🏍️👊 👍
    cały zespół redakcyjny „Motocyklisty”