Tylko u nas!
Dodano 2 miesiące temu

Jak powstał „Motocyklista do szpiku kości”

(1 opinia)

Jako wywołany do tablicy bardzo dziękuję Markowi za @Motorysunki i rejestrację – w imieniu swoim i bliźniaka genetycznego Marka, odwzajemniam pozdrowienie i pozwalam sobie na zarysowanie genezy MDSK (Motocyklisty Do Szpiku Kości)… Dziękuję za współtworzenie MotoART 😉

Po „przypadkowym” 😉 spotkaniu kilka lat temu z @PiotrBober w małej wsi gminnej 130 km na wschód od Warszawy. Wówczas „mój mały świat” zderzył się z „wielkimi problemami” – wtedy jeszcze praktycznie obcych ludzi… Przy mega szczerej rozmowie między byłym zawodnikiem MMA i „prawie byłym dziennikarzem” pojawiła się nić wzajemnego zrozumienia i… ziarno spadło na dobry grunt…

 

 

Po pewnym czasie wszystko stało się jasne… jest pomysł, którego nie można odpuścić, bo tyle jest w nas człowieczeństwa, ile wrażliwości na drugiego człowieka…, a prawdziwą wartością jest tylko to dobro, które dzielimy z innymi i myśląc o innych… Tak zrodził się „Motocyklista do Szpiku Kości”

…wiosenny deszcz – czyli niezwykle twórcze i sympatyczne spotkanie w siedzibie DKMS zakończone konkretem: !!!DZIAŁAMY!!! … my żyjemy „od Sylwestra do Sylwestra lub od sezonu do sezonu, a są pośród nas tacy, którzy żyją od chemii do chemii lub od transfuzji do transfuzji… podczas, gdy gdzieś po świecie krąży zupełnie nieświadomy niczego „bliźniak genetyczny” z benzyną we krwi…

I tak na Warsaw Motorcycle Show zainaugurowaliśmy tą akcję, która chwyta za serce coraz większą rzeszę ludzi i budzi do działania…

 

 

Naszych bohaterów liczymy w setkach, a wolontariuszy przybywa – „na krętej górskiej serpentynie” zwanej przez nas: „Odzyskać życie”

– Czy potrzeby lepszy dowód na to, że „Motocykliści to dawcy życia, a nie dawcy organów”?

– Nie.

Czy jest coś bardziej wartościowego niż życie?

– Oczywiście, że tak… DOBRE życie i dzielenie się tym, co najlepsze…

Nie czekajcie na rejestrację, nie czekajcie by być gotowymi pomagać… Teraz jest czas, żeby podjąć decyzję, czy jesteśmy gotowi, by nic nie tracąc ofiarować komuś życie

Nasza koordynatorka – Wiola – wie jak mało kto: jak kruche może być życie, jak cienka granica dzieli ten świat i „drugą stronę dnia”, dlatego z wielkim zaangażowaniem „staje na głowie”, aby wszystko było tak jak trzeba…

Motocykliści są jak „Bieszczadzkie anioły” – „skrzydła noszą w pleca…, znaczy wożą w motocyklowych kufrach i sakwach 😉…

Oprócz Marka jest jeszcze jeden „artystyczny przyjaciel „Motocyklisty do szpiku kości” z początkowych miesięcy tego projektu – Michał Peerelowski, któremu również dziękuję… Wasze dzieła towarzyszą nam przy każdej akcji, gdzie są bezpieczne (nie każda impreza – szczególnie plenerowa – pozwala na wyeksponowanie niepowtarzalnych dzieł.. 😉

 

 

Kłaniam się nisko wszystkim, którzy wspierają, uczestniczą i wreszcie inicjują konkretne działania „Motocyklisty do szpiku kości”: zapraszającym, wolontariuszom i zarejestrowanym „Motocyklistom Do Szpiku Kości” gotowym poznać swojego genetycznego bliźniaka…

 

Z motocyklowym pozdrowieniem – Wasz redaktor

 

P.S. i tak Motocyklista Do Szpiku Kości staje się filozofią życia

 

Gdy „Motocyklista do szpiku kości” staje się filozofią życia






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz