Wyróżnione
Dodano 1 miesiąc temu

Harley wraca z produkcją do USA

(1 opinia)

Powrót do korzeni czy kalkulacja biznesowa? Harley-Davidson przenosi produkcję platformy Revolution® Max do USA. To wynik analizy i nowej strategii „Back to the Bricks” pod batutą prezesa Artiego Starrsa i jej wpływ na rynki globalne oraz tożsamość marki.

 

Kiedy w świecie motocyklowym słyszymy o „powrocie do korzeni”, najczęściej spodziewamy się kolejnego zabiegu marketingowego, mającego na celu odświeżenie wizerunku i uderzenie w sentymentalne struny najwierniejszych klientów. Jednak najnowsza decyzja z Milwaukee niesie za sobą znacznie cięższy kaliber – zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i czysto operacyjnym. 9 czerwca 2026 roku koncern Harley-Davidson, Inc. oficjalnie ogłosił, że produkcja nowoczesnej, chłodzonej cieczą platformy Revolution® Max przeznaczonej na rynek Ameryki Północnej wraca w całości do Stanów Zjednoczonych.

 

 

Przeniesienie zaawansowanych procesów technologicznych, takich jak obróbka mechaniczna, montaż układów napędowych, lakierowanie oraz montaż końcowy pojazdów do zakładów w Pensylwanii (York) i Wisconsin, to kluczowy element nowej strategii biznesowej firmy ochrzczonej mianem „Back to the Bricks”. Dla nas, to doskonały moment na chłodną analizę: co tak naprawdę stoi za tą decyzją i jakie wyzwania technologiczne oraz ekonomiczne kryją się za tym powrotem…

 

Strategia „Back to the Bricks”: Nowe otwarcie Artiego Starrsa

Aby zrozumieć ten ruch, musimy cofnąć się do maja 2026 roku, kiedy to nowy prezes i dyrektor generalny (CEO) spółki, Artie Starrs, zaprezentował światu plan mający na celu uzdrowienie finansów i odbudowę pozycji rynkowej marki. Po burzliwych latach eksperymentów z nowymi segmentami i tarciach wizerunkowych, „Back to the Bricks” stawia na fundamenty: silną współpracę z siecią dealerską, koncentrację na flagowych modelach oraz maksymalne wykorzystanie amerykańskiego rzemiosła jako realnego atutu sprzedażowego.

 

Ambicje są wysokie. Firma celuje w osiągnięcie ponad 350 milionów dolarów EBITDA w segmencie motocyklowym (HDMC) do 2027 roku. Przeniesienie produkcji silników i motocykli opartych na architekturze Revolution® Max – w tym kluczowych modeli Pan America, Sportster® S oraz Nightster – ma udowodnić klientom, że nowoczesność i amerykańskie pochodzenie nie muszą się wykluczać. Dotychczasowa częściowa dywersyfikacja produkcji budziła opór u tradycjonalistów. Obecny zwrot ma ten opór ostatecznie przełamać.

 

Harley-Davidson zakłada, że proces zmiany lokalizacji linii produkcyjnych zakończy się przed wdrożeniem roku modelowego 2028 (co nastąpi w 2027 roku). Głównym beneficjentem zmian stanie się zakład w York (Pensylwania), którego prognozowany wolumen produkcyjny ma przekroczyć barierę 100 000 motocykli rocznie.

 

Oficjalne stanowisko spółki

Od ponad wieku Harley-Davidson inwestuje w amerykańską produkcję, wykwalifikowanych pracowników i społeczności, które budują nasze motocykle. Dziś z dumą ogłaszamy kolejny krok naprzód, przenosząc produkcję platformy Revolution® Max dla Ameryki Północnej – w tym modeli Pan America, Sportster® S i Nightster – z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu proces obróbki skrawaniem, montażu układów napędowych, lakierowania i montażu końcowego pojazdów wraca do naszych zakładów w Pensylwanii i Wisconsin, wspierając dziesiątki dodatkowych miejsc pracy w amerykańskim przemyśle i związkach zawodowych.

Zmiany w polityce handlowej USA wprowadzone przez administrację Trumpa, w połączeniu ze zmianami w globalnym otoczeniu handlowym, stworzyły nowe możliwości dla firm do inwestowania w krajową produkcję. Dla Harley-Davidson pod kierownictwem naszego nowego prezesa, Artiego Starrsa, oznacza to, że możemy jeszcze bardziej wykorzystać potencjał naszej amerykańskiej produkcji i produkować więcej motocykli u siebie. Ta decyzja, nad którą pracowaliśmy przez wiele miesięcy, odzwierciedla nasze zaangażowanie we wzmacnianie bazy produkcyjnej Harley-Davidson w perspektywie długoterminowej.

Harley-Davidson od 123 lat z rzędu buduje motocykle, które symbolizują wolność, niezależność i amerykańskie rzemiosło. To dziedzictwo zostało zbudowane przez pokolenia pracowników, z których wielu to działacze związkowi, których umiejętności i zaangażowanie do dziś definiują tę firmę. Jesteśmy wdzięczni naszym pracownikom, naszej sieci ponad 500 dealerów w USA, a przede wszystkim naszym motocyklistom, za ich nieustające wsparcie w powrocie do podstaw, które uczyniły Harley-Davidson trwałym symbolem wolności i najbardziej kultową marką motocyklową na świecie.

 

Polityka handlowa i ekonomia: Realne podłoże decyzji

Spółka wprost odnosi się do zmian w polityce handlowej USA wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa. Dla nikogo w branży motoryzacyjnej nie jest tajemnicą, że agresywna polityka celna, zapowiedzi nowych taryf oraz nieprzewidywalność globalnych łańcuchów dostaw wymuszają na producentach rewizję dotychczasowych strategii. Offshoring, czyli przenoszenie produkcji do krajów o niższych kosztach pracy, przestaje być opłacalny, gdy gotowy produkt (lub jego kluczowe podzespoły) zostaje obłożony wysokimi cłami importowymi na kluczowym rynku zbytu.

Z biznesowego punktu widzenia, ruch Starrsa to ucieczka do przodu przed potencjalnymi barierami celnymi i jednoczesne wykorzystanie lokalnych ulg podatkowych oraz wsparcia dla rodzimego przemysłu. Wzmacniając zakłady w York i Tomahawk, Harley-Davidson cementuje relacje ze związkami zawodowymi, co ma niebagatelne znaczenie dla stabilności operacyjnej i wizerunku firmy w USA.

 

Głos tradycji i rzemiosła

Choć tabelki finansowe i geopolityka odgrywają tu pierwsze skrzypce, Harley-Davidson nie byłby sobą bez odwołania się do tradycji rodzinnej i mitologii amerykańskiego snu. Głos Billa Davidsona, będącego pomostem łączącym współczesne korporacyjne zarządzanie z pionierskimi czasami marki, ma za zadanie uspokoić rynki i zjednoczyć wokół firmy rozproszoną społeczność użytkowników.

 

Moja rodzina od pokoleń pracuje w tej firmie i na własne oczy widziałem dumę, kunszt i ciężką pracę włożoną w produkcję motocykli Harley-Davidson w Ameryce. Mój ojciec, Willie, moja siostra Karen i ja jesteśmy niesamowicie podekscytowani tym, co dzieje się w Harley-Davidson. Powrót do domu to kolejny ważny krok w powrocie do korzeni, inwestowaniu w amerykańską produkcję i budowaniu wartości, które uczyniły Harley-Davidson jedną z najbardziej kultowych marek na świecie – mówi Bill Davidson.

 

 

Spójrzmy prawdzie w oczy. Ta decyzja to nie tylko sentymentalny powrót syna marnotrawnego, ale twardo skalkulowana operacja finansowo-polityczna. Platforma Revolution® Max – silnik o zmiennych fazach rozrządu (VVT), generujący potężną moc i diametralnie różny od klasycznych jednostek V-Twin chłodzonych powietrzem – reprezentuje technologiczną przyszłość marki. Przeniesienie jej produkcji do USA usuwa z rąk krytyków potężny argument zarzucający firmie „zatracanie tożsamości”.

Z drugiej strony, realizacja planu „Back to the Bricks” stawia przed fabrykami w Pensylwanii i Wisconsin ogromne wyzwanie logistyczne. Koordynacja dostaw komponentów w nowym reżimie celnym oraz utrzymanie konkurencyjności cenowej przy wyższych kosztach amerykańskiej siły roboczej będą wymagały bezwzględnej optymalizacji procesów. Dla nas, motocyklistów, najważniejsza jest jednak faktyczna jakość końcowego produktu. Czas pokaże, czy amerykańskie fabryki sprostają rygorystycznym standardom nowoczesnych, wysokoobrotowych jednostek napędowych w skali przekraczającej 100 tysięcy sztuk rocznie.






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz