Czy do ważącego 370 kilogramów Harleya pasuje określenie „sportowy”? W pierwszej chwili można mieć wątpliwości. Jednak CVO Street Glide ST z rocznika 2026 pokazuje, że amerykański producent potrafi nadać dużemu, luksusowemu baggerowi zdecydowanie ostrzejszy charakter. I nie chodzi tutaj wyłącznie o kilka efektownych dodatków oraz odpowiednio dobrane malowanie.
Wersja ST jest fabrycznie podrasowana, a litery CVO oznaczają Custom Vehicle Operation, czyli najbardziej ekskluzywną i dopracowaną linię motocykli Harley-Davidson. Producent zastosował tutaj mocniejszy silnik, regulowane zawieszenie, wydajny układ hamulcowy, rozbudowaną elektronikę i elementy wykonane z kutego włókna węglowego.
Nie zamierzam jednak zachwycać się motocyklem wyłącznie dlatego, że na zbiorniku widnieje określone logo. Testując wiele maszyn różnych producentów, staram się patrzeć przede wszystkim na to, jak dany motocykl jeździ, czy jest wygodny, jak reaguje na polecenia kierowcy i jakie pozostawia odczucia po kilku dniach użytkowania. A pod tym względem CVO Street Glide ST ma naprawdę sporo do zaoferowania.
Pod względem stylistycznym motocykl prezentuje się bardzo imponująco. Nadal bez trudu rozpoznamy w nim klasycznego Street Glide’a z charakterystyczną owiewką Batwing, ale całość otrzymała delikatny, sportowy sznyt.
Testowany przeze mnie egzemplarz miał malowanie Inferno Gray. Na pierwszy rzut oka motocykl wydaje się szary, ale kiedy pada na niego słońce, spod podstawowego koloru zaczyna przebijać pomarańczowy metalik. W zależności od kąta patrzenia i oświetlenia lakier zmienia swój charakter, a umieszczone na nim grafiki Screamin’ Eagle zdają się poruszać razem ze światłem.
Do tego dochodzą elementy z kutego włókna węglowego. Z tego materiału wykonano między innymi przedni błotnik, konsolę na zbiorniku oraz osłonę siedzenia. Nie są to więc przypadkowo doklejone ozdoby, lecz spójne elementy podkreślające charakter wersji CVO ST.
Całość jest wykonana bardzo dobrze i stylistycznie trudno mieć do niej większe zastrzeżenia. Mam jednak uwagę dotyczącą samego lakieru. Jest on bardzo miękki i nawet delikatne przecieranie powierzchni mikrofibrą może pozostawić drobne rysy. Nie jest to problem charakterystyczny wyłącznie dla Harleya, lecz coraz częściej spotykany efekt stosowania współczesnych, bardziej ekologicznych powłok lakierniczych.
CVO Street Glide ST wygląda potężnie, ale jego kanapa znajduje się na wysokości 740 mm. Przy moich 170 centymetrach wzrostu nie miałem problemu z odnalezieniem się na tym motocyklu ani z dosięganiem nogami do podłoża. Również wyższy kierowca powinien bez większych trudności znaleźć wygodną pozycję.
W tej konfiguracji motocykl jest jednoosobowy. Siedzisko zostało dobrze wyprofilowane, wykonano je z przyjemnych materiałów i nawet podczas dalszych przejazdów zapewniało odpowiedni komfort. Pozycja jest lekko pochylona do przodu, a ręce są nieco wyciągnięte do kierownicy, jednak jak na tego rodzaju motocykl ergonomia okazuje się naprawdę udana.
Kierownica Performance Fused jest o około cztery centymetry szersza i pięć centymetrów wyższa od standardowego rozwiązania. Nadaje motocyklowi klubowy wygląd, ale przede wszystkim pozwala pewnie kontrolować tak dużą maszynę.
Nie miałem również problemu z dosięganiem do klamek, co przy niewielkich dłoniach nie zawsze jest oczywiste. Wygodne okazały się także charakterystyczne dla Harleya osobne przyciski kierunkowskazów – lewy znajduje się po lewej, a prawy po prawej stronie kierownicy. Osobiście bardzo lubię to rozwiązanie.
Przednia owiewka Batwing jest szeroka, ale szyba nie należy do szczególnie wysokich. Mimo tego ochrona przed naporem powietrza jest bardzo dobra. Ważne jest jednak odpowiednie ustawienie przepływu przez kanał wentylacyjny w owiewce.
W moim przypadku kanał musiał pozostać otwarty. Po jego zamknięciu pojawiały się turbulencje powodujące nieprzyjemne telepanie kaskiem. Po otwarciu przepływu struga powietrza się uspokajała i jazda stawała się znacznie bardziej komfortowa. To drobny element, ale przed dłuższą trasą zdecydowanie warto sprawdzić obydwa ustawienia.
Najważniejszym elementem CVO Street Glide ST jest silnik Milwaukee-Eight 121 High Output. Ma on 121 cali sześciennych, czyli dokładnie 1977 cm³ pojemności. W europejskiej specyfikacji rozwija 126 KM przy 5020 obr./min oraz potężne 193 Nm przy 3750 obr./min.
Nie są to wyłącznie imponujące wartości w tabeli. Ten silnik naprawdę czuć podczas jazdy. Motocykl bardzo chętnie przyspiesza, a ogromny moment obrotowy pozwala spokojnie poruszać się na wyższym biegu i za chwilę, bez nerwowego szukania odpowiedniego przełożenia, zdecydowanie odkręcić gaz i wystrzelić do przodu.
CVO Street Glide ST potrafi jechać dostojnie i spacerowo, ale wystarczy mocniej ruszyć manetką, aby natychmiast pokazał drugie oblicze. Oczywiście nadal nie jest to sportowy motocykl w klasycznym rozumieniu tego słowa. To raczej amerykański odpowiednik potężnego muscle cara – duży, ciężki, efektowny i dysponujący ogromnym zapasem momentu.
Do dyspozycji kierowcy oddano aż osiem trybów jazdy, w tym ustawienia Track i Track+. Możemy dostosować reakcję silnika, poziom ingerencji kontroli trakcji oraz działanie pozostałych systemów. Elektroniczne zabezpieczenia da się w znacznym stopniu ograniczyć, ale przy tej mocy i masie polecałbym to wyłącznie naprawdę doświadczonym motocyklistom, najlepiej w kontrolowanych warunkach.
Według oficjalnych danych motocykl gotowy do eksploatacji waży 370 kg. Tę masę bez wątpienia poczujemy podczas przestawiania maszyny w garażu, wycofywania z miejsca parkingowego albo manewrowania na pochyłym podłożu.
Sytuacja zmienia się natychmiast po ruszeniu. Nawet przy minimalnej prędkości motocykl zaczyna sprawiać wrażenie znacznie lżejszego, niż wskazują dane techniczne. Środek ciężkości znajduje się nisko, geometria jest dobrze dobrana, a stosunkowo rozsądne rozmiary opon – 130/60B19 z przodu i 180/55B18 z tyłu – sprawiają, że Street Glide ST bardzo chętnie składa się w zakręty.
Prześwit wynosi 135 mm, a maksymalny deklarowany kąt złożenia to 31 stopni na każdą stronę. Nie są to oczywiście wartości rodem z motocykla torowego, ale jak na dużego baggera pozwalają jeździć zaskakująco sprawnie.
Masa ma również zalety. Podczas jazdy z dużą prędkością, szczególnie przy bocznym wietrze, CVO Street Glide ST pozostaje bardzo stabilny. Nie ma tutaj nerwowego reagowania na podmuchy ani nieprzyjemnego zaburzania wybranego toru jazdy.
Motocykl otrzymał odwrócony widelec Showa o średnicy 47 mm z regulacją napięcia wstępnego sprężyn oraz tłumienia dobicia i odbicia. Z tyłu zastosowano amortyzatory z zewnętrznymi zbiornikami i podobnie szerokim zakresem regulacji.
Ze względu na moją masę zawieszenie zostało ustawione dość twardo, choć nie na maksymalnym poziomie. Tak skonfigurowany motocykl bardzo dobrze radził sobie zarówno podczas spokojnej jazdy, jak i przy bardziej zdecydowanym pokonywaniu zakrętów. Również na nierównościach nie pojawiał się poważniejszy dyskomfort.
Na pochwałę zasługują hamulce. Z przodu pracują dwie pływające tarcze typu Wave oraz radialnie mocowane, czterotłoczkowe zaciski. Z tyłu zastosowano pojedynczą tarczę i również czterotłoczkowy zacisk. Przy masie wynoszącej 370 kg skuteczność układu jest naprawdę bardzo dobra.
Szczególnie pozytywnie zaskoczył mnie tylny hamulec. Nie pełni on wyłącznie funkcji delikatnego spowalniacza, jak zdarza się w wielu motocyklach tej klasy, lecz wyraźnie uczestniczy w zatrzymywaniu maszyny.
Klamka przedniego hamulca oraz klamka sprzęgła pracują dość twardo. Obsługa dwoma palcami na dłuższą metę może być męcząca i zdecydowanie wygodniej używać całej dłoni. Podobny charakter ma sześciobiegowa skrzynia. Nie jest lekka ani aksamitna, ale działa precyzyjnie. Biegi wchodzą pewnie, tylko trzeba użyć wyraźnie większej siły. Taka mechaniczna, nieco toporna praca jest częścią charakteru wielu Harleyów – jedni ją pokochają, inni będą musieli się do niej przyzwyczaić.
W nowoczesnych modelach Harley-Davidson klasyczne zegary coraz częściej ustępują miejsca dużym ekranom. Tutaj zastosowano pełnokolorowy, dotykowy wyświetlacz TFT o przekątnej 312 mm, czyli około 12,3 cala, działający na platformie Skyline OS.
Nie każdemu takie rozwiązanie będzie się podobało, ale mnie osobiście nie przeszkadza. Ekran jest duży, czytelny i dość intuicyjny. Poszczególne funkcje można obsługiwać dotykowo albo przełącznikami na kierownicy, dlatego odnalezienie ustawień motocykla, trybów jazdy czy multimediów nie wymaga studiowania instrukcji przez pół dnia.
Na wyposażeniu znajduje się między innymi bezprzewodowy i przewodowy Apple CarPlay, Bluetooth, nawigacja, port USB-C, zestaw głośnomówiący oraz system monitorowania ciśnienia w oponach.
Rozbudowany pakiet bezpieczeństwa obejmuje ABS działający także w zakrętach, elektronicznie połączone hamulce, kontrolę trakcji uwzględniającą złożenie motocykla oraz system ograniczający poślizg tylnego koła podczas hamowania silnikiem.
CVO Street Glide ST został wyposażony w dwa głośniki o średnicy 165 mm, umieszczone w owiewce. Każdy kanał dysponuje mocą 125 W. System gra zaskakująco dobrze i muzyka pozostaje wyraźnie słyszalna nawet przy prędkościach dochodzących do około 120 km/h.
To przydatne także dlatego, że seryjny układ wydechowy 2-1-2 jest, jak na możliwości tego silnika, zdecydowanie zbyt grzeczny. Brakuje mi w nim głębszego, mocniejszego brzmienia prawdziwego Harleya. Przy jednostajnej jeździe dźwięk silnika staje się momentami trochę głuchy i „tłukący”, przez co nie jest dla mnie szczególnie przyjemny.
Możliwe, że zastosowanie bardziej otwartego, homologowanego układu akcesoryjnego poprawiłoby nie tylko głośność, lecz także samą barwę dźwięku. Trzeba jednak pamiętać o zgodności wydechu z przepisami i warunkami gwarancji.
Harley-Davidson CVO Street Glide ST 2026 to duży, szybki, wygodny i zaskakująco dobrze prowadzący się motocykl. Ma znakomity silnik, potężny moment obrotowy, skuteczne hamulce, dopracowane zawieszenie i bogate wyposażenie. Potrafi zapewnić komfort podczas spokojnej podróży, ale kiedy kierowca ma na to ochotę, pokazuje zdecydowanie bardziej agresywną stronę.
Największą barierą pozostaje cena. Oficjalny cennik rozpoczyna się od 51 060 euro, co zależnie od kursu waluty oraz konfiguracji oznacza okolice 220 tys. zł. To ogromna kwota za motocykl, ale Harley-Davidson nigdy nie próbował tworzyć CVO dla każdego.
To produkt przeznaczony dla konkretnej grupy klientów – osób, które chcą połączyć prestiż, efektowny wygląd, komfort dużego baggera i osiągi, jakich jeszcze kilka lat temu trudno byłoby oczekiwać od fabrycznego Harleya.
Czy nazwa „sportowy Harley” nadal brzmi trochę przewrotnie? Oczywiście. Jednak po przejażdżce CVO Street Glide ST zaczyna mieć znacznie więcej sensu. To nadal potężny amerykański bagger, ale taki, który nie tylko dobrze wygląda przed kawiarnią. On naprawdę potrafi bardzo dobrze jeździć.
Harley-Davidson CVO Street Glide ST 2026 – najważniejsze dane
- Silnik: Milwaukee-Eight 121 High Output, V-Twin
- Pojemność: 1977 cm³
- Moc: 126 KM przy 5020 obr./min
- Maksymalny moment obrotowy: 193 Nm przy 3750 obr./min
- Skrzynia biegów: sześciobiegowa
- Masa gotowego do jazdy: 370 kg
- Wysokość siedzenia bez obciążenia: 740 mm
- Pojemność zbiornika paliwa: 22,7 l
- Deklarowane zużycie paliwa: 6 l/100 km
- Opona przednia: 130/60B19
- Opona tylna: 180/55B18
- Zawieszenie przednie: regulowany, odwrócony widelec Showa 47 mm
- Hamulce: dwie pływające tarcze z przodu, czterotłoczkowe zaciski
- Maksymalny kąt złożenia: 31 stopni
- Ekran: kolorowy TFT 312 mm z systemem Skyline OS
- Nagłośnienie: dwa głośniki 165 mm, 125 W na kanał
- Liczba trybów jazdy: osiem, w tym Track i Track+
- Cena katalogowa: od 51 060 euro
Plusy
+ skuteczne hamulce
+ zawieszenie
+ komfort jazdy
Minusy
– miękki lakier
– brzmienie układu wydechowego
Zdjęcia: Moto Art Photo (Robert Wiechetek)







































































