Wyróżnione
Dodano 1 miesiąc temu

Grecka Przygoda: Harley-Davidson Kończy Sezon w Atenach

(Brak opinii)

Październik 2025 roku, czas, gdy w Polsce jesień już daje o sobie znać, a ja pakuję się na nietypowe, kolejne już, zakończenie sezonu motocyklowego – tym razem w Grecji – gdzie słońce i ciekawe drogi zdają się nie mieć końca – podobnie jak faktyczny sezon motocyklowy.

Dlaczego akurat tam? Bo to właśnie w Atenach kultowa ciężarówka Harley-Davidson Experience Tour, która przez cały sezon objeżdżała Europę, dając szansę przetestować niemal każdy model marki u każdego chyba dealera marki, kończy swoją trasę. Kilku dziennikarzy z Polski i Węgier otrzymało zaproszenie – nie mogłem przegapić okazji, by sprawdzić, jak te maszyny zniosły trudy ekstremalnego sezonu. I powiem wam – było warto.

Nasza przygoda zaczyna się w salonie Harley-Davidson w Atenach – naprawdę niezły tu mają klimat. Stąd ruszamy na dwudniową przygodę, objeżdżając dziennie nawet po trzy upatrzone modele z puli kilkudziesięciu, którymi ciężarówka Harleya była „wypchana”, a które przez cały sezon były w rękach różnych riderów – od nowicjuszy po starych wyjadaczy. Te motocykle, wożone po Europie w słynnej ciężarówce, przeszły swoje: testy, trasy, różne style jazdy. Dziennikarze z Polski, Węgier, wcześniej z Czech i ze Słowacji, wszyscy mieli szansę przyjrzeć się, jak maszyny przetrwały całosezonowy maraton, niezliczonej ilości jeźdźców, co chwila pakowania do transportu i rozpakowywania.

Pierwszego dnia ruszamy w greckie góry. Na dystansie ponad 200 km nie widziałem ani jednego policjanta i radiowozu – choć startowaliśmy ze stolicy tego uroczego kraju.

Drogi? Cóż, nie zawsze są to gładkie asfalty 😉. Wyboje, żwir, ciasne serpentyny, a nawet spadające skały – to poważne wyzwanie dla każdego motocykla, tym bardziej z greckimi „odważnie jeżdżącymi” przewodnikami znającymi wszystkie zwiedzane zakamarki. Niejeden z nas w celu dogonienia przewodnika musiał „zamknąć techniczne możliwości” maszyny 😉.

Pan America, stworzona do trudniejszych warunków oczywiście spisuje się najlepiej, sunąc po nierównościach bez zająknięcia. Inne modele, jak Low Ridery, Breakout czy Street Glide, też dają radę, choć wymagają więcej uwagi na zakrętach. Fat Boy, z jego masywną sylwetką i „genetyczną odpornością na zmiany kierunków”, prowadzi się najtrudniej – w górskich winklach trzeba z nim trochę powalczyć, ale to wciąż Harley, więc nikt specjalnie nie narzeka.

Drugiego dnia zmieniamy trasę na nadmorską, w kierunku Temple of Poseidon (ruiny świątyni z V wieku p.n.e. z kolumnami doryckimi i malowniczym widokiem na morze).

Pogoda dopisuje – 23 stopnie, suchy asfalt, lekki wiatr. To idealne warunki, by cieszyć się jazdą. Objeżdżamy kolejne modele, każdy z nich ma coś innego do zaoferowania, od zwinności po klasyczny styl. Wieczorne rozmowy o motocyklach, bezpieczeństwie, stroju lub jego braku – bo w Grecji, podobnie jak na Sycylii, motocykliści podchodzą do tego luźniej niż w Polsce i dość często jeżdżą… bez kasków. To inny świat, choć wciąż ta sama Unia Europejska.

Co z samymi motocyklami? Po całym sezonie intensywnego użytkowania większość jeździ, jakby dopiero wyjechała z fabryki, nieco gorzej bywa z aspektami wizualnymi. Drobne ślady użytkowania – rysy, przetarcia – to normalne, bo ile % testerów dba o testowy jak o swój? Ale silniki pracują bez zarzutu. To swoiste świadectwo solidności Harleya. A gdy po jeździe wskakujesz !!! w połowie października !!! do morza o temperaturze 23 stopni, czujesz, że to idealne zwieńczenie dnia 😉. Krótki wypad, szybki powrót, ale wspomnienia zostają.

Żeby nie było zbyt słodko, to rozczarowanie również się trafiło, bo na każdej ciężarówce pełnej Harleyów przysłowiowa łyżka dziegciu musi się pojawić… był nim Nightster ze swoim 89-konnym silnikiem Revolution Max 975. Powiem tylko tyle – nie silnik był w nim najgorszy i wierzę głęboko, że ten wyjątkowy producent z Milwaukee (największe miasto w stanie Wisconsin) znajdzie lepszy sposób na młodszych, mniejszych i mniej doświadczonych kierowców, których będzie zjednywał, zamiast odstraszać od marki 😉, która wniosła, wnosi i będzie wnosić do motocyklowego świata jeszcze wiele pozytywnych emocji, technologii i… pasji.

Podsumowując: grecka eskapada z Harleyem to świetny sposób na kolejne „zamknięcie sezonu”, choć nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa (są przecież motocykle enduro i cross). Osoby śmiejące się z Harleya – że to się rozkręca, że… to i owo chyba nie miały szansy jeździć współczesnymi – polecam im chyba najbardziej znaną „motocyklową” ciężarówkę, eventy i lokalnych dealerów. Ja swoją grecką jazdę będę wspominał z uśmiechem i utwierdzam się w przekonaniu, że wśród dzisiejszych „dalekobieżnych komfortowych turystyków” Road King i Street Glide Ultra wysuwają się na prowadzenie. To był nie tylko  turboszybki test motocykli, jaki mogą odbyć WSZYSCY polscy posiadacze kat „A”, którzy w odpowiednim czasie przyjadą do odpowiedniego dealera tej marki i skorzystają ze swoistego magazynu motocykli podróżującego po Europie na wyjątkowej i bardzo rozpoznawalnej ciężarówce. To chwila wolności na dwóch kołach – szczególnie obserwowana u Greków jeżdżących z oryginalnym „wiatrem we włosach” 😉 w tej samej Unii, ale z innymi przepisami, niewidocznymi policjantami i !!! brakiem strachu na drodze !!!”.






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz