Wożenie takich brzdąców to kwestia świadomości własnych umiejętności, tego, co się robi i tego, co się może stać w przypadku np. uderzenia z boku. A co z ograniczeniami prawnymi? Przepisy: Prawo o ruchu drogowym.(Dz. U. z dnia 19 sierpnia 1997 r.)

Art. 20.
6. Prędkość dopuszczalna niektórych pojazdów, z zastrzeżeniem ust. 2, wynosi: 3)  motocykla (również z przyczepą) i motoroweru, którymi przewozi się dziecko w wieku do 7 lat – 40 km/h.
Art. 35. Kierujący motocyklem lub motorowerem oraz osoby przewożone takimi pojazdami są obowiązani do używania na drodze twardej hełmów ochronnych odpowiadających właściwym warunkom technicznym. Obowiązek ten nie dotyczy dzieci do lat 7, pod warunkiem, że pojazdy te nie przekraczają prędkości 40 km/h.

Jak widać, przepisy nie zabraniają przewożenia nawet małych dzieci na motocyklach.

Jeśli zdecydujemy się na posadzenie malucha na motocykl pamiętajmy o ochronie. Zgodzicie się ze mną, że dziecko może być przewożone na tylnym siedzeniu tylko wtedy, kiedy jest w stanie swobodnie, całą stopą położyć nogi na podnóżkach pasażera.

W ofercie niektórych sklepów z akcesoriami znajdziemy specjalny fotelik, mocowany paskami do tylnej części kanapy na miejscu pasażera. Dzieciak jeździ wtedy jak w samochodzie, zapięty pasami fotelika.

Pewna kanadyjska firma robi specjalną uprząż pod nazwą Child Riding Belt. Uprząż jest zakładana na tułowiu dziecka, a w jej przedniej części jest szeroki pas, którym przypinamy dziecko do siebie. Dodatkowo pomiędzy dzieckiem a nami znajdują się uchwyty, a właściwie rączki od kierownicy dziecięcego rowerka, których dzieciak może się trzymać. Niezły patent, ale nie pozbawiony wad, bo o ile rozwiązuje opisane wyżej problemy, to stwarza też nowe. Przede wszystkim nie jestem do końca przekonana, czy w razie wypadku przypięcie dzieciaka do nas to jest dobry pomysł, choć można uznać, że nasze plecy dadzą dziecku ochronę przy zderzeniu czołowym. Nie ma jednak rozwiązań idealnych – po pierwsze jest to dość kosztowne, po drugie dzieciak może się rozglądać tylko na boki, po trzecie nie mamy nad nim kontroli w razie wywrotki – dziecko zostaje na motocyklu.

Chyba najlepszym rozwiązaniem w kwestii wożenia dziecka na motocyklu jest boczny wózek motocykla. Trzeba jednak pamiętać, że według przepisów jest to pojazd samochodowy i chociaż w przypadku fabrycznego wyposażenia w pasy bezpieczeństwa, zgodnie z art.40 ust. 2 ustawy, nie ma obowiązku jazdy nim w kasku to jednocześnie obowiązuje nas inny przepis – art. 39 ust. 3 ustawy. Stanowi on, że: „w pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym”. Czyli możemy zamontować w wózku bocznym fotelik samochodowy (jeśli będzie to możliwe) i w ten sposób wozić dziecko.

Jednak żadne z tych rozwiązań do mnie nie przemawiają. Może jestem przewrażliwiona, ale nie chciałabym być w skórze malucha przy wywrotce, kiedy to przyczepiony jest do motocykla.  Uważam, że najlepszym zabezpieczeniem dziecka w tym wieku jest stanowcze NIE, ale jeśli już, to albo fotelik, albo Gold Wing 🙂

 

Ceny fotelików motocyklowych dla dzieci w sklepach (ceny na dzień 27.03.2012 r.):

Skuter Centrum – 730 PLN

Louis motocykle – 798 PLN

Motocyklowy sklep – 835 PLN

Defender (Givi) – 850 PLN

Moto Center – 855 LN

Motocykle – 869 PLN

 

Dodaj komentarz