W zeszłym roku coś nas tknęło – a może by tak do Rumunii na starych Japońcach? No i pojechaliśmy!
Motocykl przejrzałem przed wyjazdem, ale jak to bywa ze staruszkami – i tak nie obyło się bez przygód. Ja jechałem Yamahą XJ 900F, Grzegorz dosiadł Yamahę Super Ténéré, Krzysztof – Hondę Magnę, Wszystkie nasze maszyny mają około 35 lat na karku. Koledzy Tomasz Olszewski i Grzegorz Głowniak jechali już „współczesnymi” motocyklami 🙂
Wystartowaliśmy 28 czerwca o 6:30 Grajewa. Po przejechaniu około 400 km padła chłodnica oleju w mojej XJ-ce. Próbowaliśmy kleić, ale nic z tego nie wyszło. Znalezienie nowej „na już” graniczyło z cudem. W końcu, po kilku przeróbkach i szybkim kursie „szkoły druciarstwa” (😉), założyliśmy chłodnicę od Bandita. I co? Przejechała z nami całą trasę – 3200 km bez zająknięcia! Yamaha Super Ténéré Grześka zaczęła się przegrzewać i wchodzić na zbyt wysokie obroty, co mocno dało się we znaki szczególnie w górzystym terenie. U Krzyśka w Hondzie Magnie zaczęły się z kolei problemy z łańcuchem – musieliśmy się zatrzymać, żeby go podregulować i zabezpieczyć przed dalszym rozciąganiem. A i moja Yamaha XJ 900F nie była bez skazy – po przejechaniu wymagającej trasy Transfogaraskiej solidnie zagrzałem tylny hamulec, przez co przez chwilę jechało się nieco „na miękko”. Mimo tych trudności, udało się wszystko ogarnąć i kontynuować naszą motocyklową przygodę po Rumunii
Rumunia totalnie nas oczarowała. Transalpina i Transfăgărășan to drogi, które naprawdę zapierają dech w piersiach – coś niesamowitego!
A za rok? Jak zdrowie pozwoli – Albania! 😎
Autor: Mateusz Czechowski.
Od redakcji: Dziękujemy Mateusz za nadesłany materiał 😎. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą dzielić się pasją na łamach „Motocyklisty” do współtworzenia Waszego medium. Robimy to dla Was, a najchętniej z Wami.
Jeśli chcesz umieścić Twoją przygodę na łamach najstarszego tytułu prasowego w Polsce (A.D. 1928), to e-mail: redakcja @ motocyklista.info jest do Twojej dyspozycji 😉






















