Wyróżnione
Dodano 3 miesiące temu

Dam wam się poznać przez to co robię.

(2 opinie)

Mój motocykl to nie jest już Junak

To kiedyś był zwykły Junak M16. A właściwie Regal Raptor, bo od tej konstrukcji wszystko się zaczęło. Dziś jednak trudno byłoby nazwać ten motocykl seryjną maszyną. Po latach przeróbek, spawania, kombinowania i testowania został z niego przede wszystkim numer VIN oraz ogólna koncepcja. Reszta powstała, i wciąż powstaje, po mojemu.

 

 

Od seryjnego cruisera do hardtaila

Największą zmianą była rama. Zachowałem jedynie główkę ramy z oryginalnego motocykla, a całą resztę przebudowałem, wykorzystując elementy zestawu przeznaczonego do Hondy Shadow 600. Dzięki temu motocykl zyskał zupełnie nowe proporcje.
Jest dłuższy, niższy i ma bardziej agresywną sylwetkę. Oryginalne tylne zawieszenie zniknęło całkowicie. Zamiast niego powstał pełnoprawny hardtail – rozwiązanie, które nie wybacza dziur w drodze, ale daje dokładnie ten surowy charakter, którego szukałem.

 

Zawieszenie z ciężarówki i pompowtryskiwaczy

Jednym z elementów, który najczęściej przyciąga uwagę, jest przednie zawieszenie. Bazowa konstrukcja pochodzi z gotowego zestawu, ale praktycznie wszystko zostało poprawione i przerobione.
Zewnętrzna sprężyna pochodzi z ciężarówki MAN, a wewnątrz pracują dwie sprężyny z pompowtryskiwaczy Iveco. To samo rozwiązanie wykorzystałem w amortyzacji siedzenia. Dzięki temu motocykl zachował klasyczny wygląd springera, ale działa znacznie lepiej niż większość tanich, gotowych konstrukcji.

 

Zbiornik, którego nie dało się kupić

Na pierwszy rzut oka zbiornik przypomina ten ze Sportstera. W rzeczywistości wykorzystałem jedynie jego górną część. Tunel środkowy został dopasowany do nowej ramy, a całość musiała zostać odpowiednio wycięta i pospawana.
Nie zależało mi na perfekcyjnym, fabrycznym wyglądzie. Chciałem, żeby było widać, że ten motocykl został zbudowany ręcznie. Dlatego niektóre spawy czy kołnierze zostały celowo pozostawione na widoku.

 

Detale, które tworzą charakter

Najwięcej satysfakcji dają mi jednak drobiazgi. Poziom paliwa pokazuje zwykła przezroczysta rurka – rozwiązanie proste, niezawodne i moim zdaniem znacznie ciekawsze niż elektroniczny wskaźnik.
Imitację zbiornika oleju wykonałem z dwóch starych gaśnic. Niektóre śruby pochodzą z maszynek do tatuowania, bo akurat idealnie pasowały do naprawianej przepustnicy. Stacyjkę uruchamiam „śrubokrętem”, który docelowo stanie się częścią całego projektu i zostanie odpowiednio wykończony.
To właśnie takie elementy sprawiają, że motocykl ma własny charakter.

 

Motocykl, który żyje

Ten projekt nie jest skończony. Pojawią się nowe siedzenia obszyte skórą, zmienią się kierunkowskazy, a w planach mam jeszcze kilka rozwiązań, które dopiero dojrzewają w głowie.
Docelowo motocykl niedawno otrzymał silnik Hondy Shadow 600.
Wtedy projekt wejdzie na kolejny etap.

Więcej niż środek transportu

Przez ostatnie półtora roku przejechałem tym motocyklem ponad 10 tysięcy kilometrów. To nie jest maszyna stojąca pod kocem w garażu. To mój codzienny środek transportu, którym jeżdżę do pracy, na spotkania i na zloty.
Wielu ludzi pyta, czy nie przeszkadza mi, że bazą był chiński motocykl. Odpowiedź jest prosta – liczy się efekt. Motocykl ma dawać frajdę, wywoływać emocje i sprawiać, że chce się na niego patrzeć jeszcze długo po zgaszeniu silnika.
Patrząc na reakcje ludzi na ulicach, mam wrażenie, że właśnie to udało mi się osiągnąć.
A to dopiero początek historii tego motocykla.

A jeśli macie ochotę posłuchać więcej o tym motocyklu zapraszam do filmu zrealizowanego przez Kamila jakiś czas temu 🙂






Podziel się z innymi

Dodaj komentarz

  1. Avatar for MonkeyTheBiker ZIENTAR says:

    I wyszedł prawdziwy Rat Bike! Wygląda klawo!!1