Czwartek to taki mały piątek, więc pozwolę sobie na mały, luźny off-topi 😄
W kwietniu kupiłem swój pierwszy motocykl – do tej pory wykręciłem niespełna 600 km. Od kiedy zacząłem nim jeździć, mam wrażenie, że dzieją się wokół mnie małe, ale bardzo sympatyczne rzeczy.
Ostatnio w sklepie przede mną stała kobieta w wieku mojej mamy. Uśmiechnęła się, zrobiła mi miejsce i powiedziała, żebym podszedł przed nią do kasy. Niby drobiazg, ale zrobiło mi się naprawdę miło.
Kilka dni później sprzedawca na bazarku, który do tej pory wydawał mi się raczej małomówny i którego podejrzewałem o alergię na uśmiech, sam zagaił rozmowę o motocyklach i okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem.
Takich drobnych gestów życzliwości było już kilka. Mam wrażenie, że od kiedy jeżdżę, ludzie częściej się uśmiechają i zagadują.
Co ciekawe, za każdym razem byłem w stroju motocyklowym i z kaskiem w ręku. Może to zwykły zbieg okoliczności… a może motocykl zmienia coś więcej niż tylko sposób podróżowania…?
Jestem ciekawy – co dobrego motocykl wniósł do Waszego życia?
LwG!
