Dokładnie tak jak w tytule, mogę się chyba nazwać maniakalnym wielbicielem modelu CBR 1000 F! Tak się jakoś dziwnie poukładało, że bardzo szybko zasiadłem za kierownicą CBR-a tysiąca! Mój pierwszy egzemplarz określany był symbolem SC 21.
Był to w tamtych czasach piekielnie mocny pojazd, ponieważ udało mi się kupić tak zwaną pełną wersję, czyli posiadającą aż 135 KM! Ale to nie ta ogromna moc podniecała mnie najbardziej! Zachwycałem się tą pierwszą na świecie absolutnie obudowaną bryłą nadwozia. Po jeżdżeniu na motocyklach z silnikiem na wierzchu ten wyrzeźbiony w plastiku motocykl z owiewką kryjącą wszystko wręcz zachwycał swoimi kształtami! W dodatku dalekie podróże były ułatwione dzięki zainstalowanym kufrom KRAUSER K2. Dzięki bogatemu zestawowi fotografii znacznie łatwiej mi odtworzyć historie z zamierzchłej przeszłości i tak na otwarciu sezonu motocyklowego w Jachrance pod Warszawą, kolega zrobił mi zdjęcie o niezwykłej dla mnie wartości! Moja wspaniała CBR-ka postawiona obok mojego pierwszego Japończyka, czyli HONDY CB 750 Four i Sławek, czyli facet, od którego ją kupiłem!
W czasach, w których posiadanie garażu było marzeniem ściętej głowy, udało mi się wynająć garaż niedaleko mieszkania i tak miałem gdzie parkować moje marzenia
!
Jak dziś pamiętam, podróżowanie tym CBR’em było wspaniałym przeżyciem. Jej obszerna osłona aerodynamiczna, która miała zminimalizować opór i sprawić, żeby HURRICANE (bo taki przydomek miała pierwsza generacja 1000F o symbolu SC21) stała się najszybszym, seryjnym motocyklem. Moc 135 KM była jak dla mnie genialnym wynikiem. Połączenie mocy, charakteru i w sumie sporej masy wykluczało osiągi stricte sportowe. Trzeba jednak przyznać, że oprócz tego, że spełniała moje marzenia były to wyniki stawiające Hondę w ścisłej czołówce. Gdybym napisał, że jej prowadzenie było przyzwoite to bym był nieuczciwy! Prowadzenie jak dla mnie było genialne! Precyzyjne, pewne i na zakrętach wprost wspaniałe nawet jak na dzisiejsze standardy. Jej komfort był bardzo wysoki nie tylko dla kierowcy, ale i pasażera. Ponieważ już po dwóch latach motocykl doczekał się modernizacji, to nowy model stał się moim marzeniem! Zmieniono geometrię podwozia, poszerzono felgi, zmodyfikowano zawieszenie. Motocykl otrzymał nowe owiewki, dzięki czemu stał się wygodniejszy, ładniejszy, stawiał mniejszy opór powietrza. Kiedy w cudowny sposób udało mi się ją zakupić to znów byłem przeszczęśliwy! Ze względu na kształt przedniego reflektora nazywałem ją „UŚMIECHNIĘTĄ”!

Był to pierwszy motocykl, którym udało mi się pojeździć po Poznańskim torze i poczuć jej moc o osiągi

Ale tor choć był wspaniałą przygodą i świetną nauką, to nie mógł zastąpić podróży niemal w każdy weekend w rozmaite miejsca! Udało mi się nią pojechać na kilka cudownych zagranicznych wyjazdów i nawet przejechać alpejskie wysokie trasy. Jedyne co powinienem napisać, to to, że prowadziła się jeszcze lepiej od i tak wspaniałej poprzedniczki i była ciągle super szybka i wygodna.

Zainstalowane dodatkowo kufry Krausera pozwalały się zapakować nawet na dłuższe wypady!

Były to wspólne cechy wszystkich motocykli z linii CBR i każda nowa wersja była ładniejsza, lepsza i szybsza. Choć nigdy nie mogłem narzekać na słabe hamulce, to kolejna, jeszcze bardziej „uśmiechnięta” wersja zachwycała wymyślonym wtedy systemem DUAL-CBS. Działał on tak, że naciśnięcie hamulca przedniego lub tylnego zawsze aktywowało hamulce przy obydwu kołach. Przy okazji powiększono również zbiornik paliwa, zmieniono gaźniki, delikatnie przestylizowano owiewkę, reflektory a przednie kierunkowskazy umieszczono niżej. Motocykl otrzymał atrakcyjniejszą tylną lampę i jej osłony, wyraźnie zyskując optycznie na dynamice. Mogę napisać, że jak to mawiają „DZIAŁO SIĘ!
„
Były to tak dziwne czasy, w których z małym dzieckiem mieszkałem w maleńkim mieszkaniu, którego metraż nie zachwycał, 32 metry kwadratowe nie pozwalały po mieszkaniu pobiegać, ale genialny motocykl musiał stać wynajętym garażu!To Właśnie z moim maleńkim wtedy synkiem zrobiono mi pod domem zdjęcie na mojej Hondzie!

Aby iść zgodnie z planem, to przyszła pora na ultra mocnego XX! Tym modelem firma Honda zdetronizowała Kawasaki w sektorze motocykli sportowych! Do tej pory w klasie powyżej jednego litra, latach 1990-1996 przewodził szybki i ciężki model Kawasaki ZZR 1100. Podczas premiery na torze we Francji pojawił się wielki motocykl firmy Honda prowadzony przez Paula Ricarda, stało się jasne, że model ten nie na darmo nazwano jak szpiegowski samolot Blackbird z firmy Lockheed! W chwili debiutu był to najmocniejszy i najszybszy motocykl sportowy świata. Robił i na mnie niewiarygodne wrażenie! Jego moc wynosząca 164 KM rzucała konkurencje na kolana! Kierowcę z resztę również!
Tak się dziwnie poskładało, że nie zostało mi nawet zdjęcie mojego XX. Tu z pomocą przyszedł Maciek Szczykutowicz założyciel cudownej, kameralnej restauracji rybnej „Boston Port”, któremu go sprzedałem. To on dał mi jego zdjęcie!
Pisząc o kończącym moje przygody z linią CBR motocyklu napiszę tylko, że był rewelacyjnie uniwersalny! Super mocny, bardzo wygodny i zachwycał wszystkich swoimi osiągami! Od 0 do 100 km na godzinę przyspieszał w czasie poniżej 3 sekund! Żeby było dziwniej po raz pierwszy na świecie podawano przyspieszenie do 200 km. na godzinę i wynosiło ono 9 sekund! To absolutnie szokowało… Prędkość maksymalna wynosiła na torze 286 km. na godzinę!
Ale dla mnie to nie te genialne parametry stanowiły o sile tego modelu. Ja byłem zakochany w jego bryle, formie i charakterze! Wszystkich szokował osiągami, ale przy tym świetnie sprawdzał się jako motocykl turystyczny!

I w ten sposób opowiedziałem Wam kolejny kawałek mojej historii…
Jeżeli również kochasz motocykle to proszę postaw kawę maniakalnemu wielbicielowi CBR – ów























